Wpisy otagowane „drożdże”

  • niedziela, 07 czerwca 2015
    • Orkiszowe bajgle Zieleniny + kilka słów o jej pierwszej książce

      Obserwując dania serowane obecnie w nowoczesnych i modnych restauracjach można dostrzec pewną powtarzalność. Zazwyczaj wyglądają podobnie. Tu jakiś niezidentyfikowany maziaj, tam mini porcja innego składnika wyciśnięta z foremki, misternie ozdobiona przy pomocy pęstety. W innym miejscu talerza drży z niepokojem sos zamieniony w galaretkę, obok rozpycha się pysznie piana z kalafiora, a przy niej turają się kuleczki zamrożone ciekłym azotem. Koniecznie - ciekły azot jest nieodzowny! Prawdziwa plejada struktur i technik kulinarnych. Ale czy smaków również? 

      Dla mnie osobiście, to niestety przerost formy nad treścią. Jako człowiek prostolinijny alergicznie reaguje na wszelkie przejawy snobizmu. Nic nie starzeje się szybciej, niż nowoczesność. Przepisy naszych babci, a nawet prababci przetrwały dziesiątki lat, a te mam wrażenie odejdą w niepamięć przy pierwszej zmianie gastronomicznych trendów.

      Ale nawet jeśli komuś imponuje taka kuchnia i tak zapytany o danie najbliższe jego sercu prawdopodobnie odpowie, że to truskawki z kefirem, zupa ogórkowa z koperkiem albo knedle ze śliwkami. I to jest z kolei kuchnia, której ja hołduję. Prosta, od serca, pachnąca sezonowymi i regionalnymi składnikami.

      Takie właśnie przepisy znajdziecie w książce "Zielenina na talerzu". Bez spiny i zbędnego zadęcia, bez próby robienia wrażenia czymś, co nie pasuje stylu autorki. Po prostu dobre, bezpretensjonalne, szczere przepisy na każdą porę roku. Cieszę się, że ta książka została wydana, bo udowadnia, że dieta wegetariańska jest nie tylko najbliższa naturze, ale również nie wymaga wcale takich wysiłków jak mogłoby się wydawać osobom niewtajemniczonym. Może kogoś zachęci do rezygnacji z mięsa? Kto wie? Na pewno przypadnie do gustu osobom, którym zależy na zdrowym menu bez ekoświrowania. Osobiście polecam zakup, zwłaszcza teraz, gdy rozpoczyna się prawdziwy festiwal sezonowych składników, który potrwa do późnej jesieni. W książce Magdaleny Cielengi-Wiaterek na pewno znajdzecie mnóstwo inspiracji jak je zagospodarować.  

      Dzisiaj przepis na orkiszowe bajgle z rzeczonej książki. Zrobiłam z połowy porcji, bo nie jem dużo pieczywa, ale szybko pożałowałam, bo wyszły pyszne i zniknęły w oka mgnieniu. Jeszcze w tym tygodniu pokażę Wam jak je wykorzystałam. Autorka zalecała użycie mąki pełnoziarnistej. Miałam w domu oriszową chlebową i wyszły bardzo dobre. Na pewno je jeszcze powtórzę. Podaję Wam przepis w praktycznie niezmienionej formie. Mam nadzieję, że Magda nie pogniewa się na mnie, a Wam podsycę ochotę na wzbogacenie swojej kuinarnej biblioteczki o tę unikatową pozycję. 

       

      fotografia kulinarna

       

      składniki na 10 sztuk:

      800g pełnoziarnistej mąki orkiszowej (użyłam orkiszowej chlebowej typ 1100)

      2 szklanki wody

      1 łyżeczka świeżych drożdży

      2 łyżki dowolnej melasy (myślę, że można ją zastąpić miodem)

      4 łyżki oleju rzepakowego lub słonecznikowego

      2 łyżki sezamu (lub innej posypki np. maku)

      2 łyżki sody oczyszczonej

      1 łyżeczka brązowego cukru lub ksylitolu

       

      wykonanie:

      1. W przeddzień pieczenia bajgli  robimy zaczyn z wody, połowy mąki (400g),melasy i drożdży. Przekładamy go do miski natłuszczonej olejem i nakrywamy folią spożywczą, po czym umieszczamy w lodówce i zostawiamy do fermentacji.

      2. Następnego dnia dodajemy pozostałe 400g mąki, sól i olej, a później wyrabiamy ręcznie lub w robocie kuchennym (czy hakiem miksera) na gładkie elastyczne ciasto.* Odstawiamy do wyrośnięcia, aż podwoi swoją objętość - czyli na półtorej do dwóch godzin.

      3. Potem ciasto ważymy, otrzymany wynik dzielimy przez 10 i zgodnie z nim rozdzielamy ciasto na porcje. Z każdej robimy wałeczek mniej więcej 15 cm. Łączymy go końcami, zostawiając w środku dziurkę, i w ten sposób otrzymujemy formę włąsciwą dla bajgla. **

      4. Rozgrzewamy piekarnik do 190 stopni. Do dużego płaskiego garnka wlewamy 2 litry wody, do której wsypujemy cukier (lub ksylitol) i sodę. Wrzucamy po 3-4 porcje jednocześnie - tyle, aby się nie sklejały. Obgotowujemy 2 minuty z jednej strony, a 30 sekund z drugiej.

      5. Obgotowane porcje otrząsamy z wody (najlepiej wyjmować je łyżką cedzakową) nad garnkiem i przekładamy na dwie duże bachy wyłożone papierem do pieczenia. Posypujemy sezamem lub makiem.

      6. Pieczemy 20-25 minut, a gotowe bajgle studzimy na kratce. Najlepsze są jeszcze tego samego dnia. 

       

      *wyrabiałam ręcznie około 10 minut, bo  ciasto jest bardzo gęste i niestety "Kiciuś" zacząl boleśnie pojękiwać podczas wyrabiania.

      **Bałam się, że połączony wałeczek rozkei mi się w trakcie gotowania dlatego uformowałam kulki, spłaszczyłam je w dłoniach i zrobiłam w środku dziurkę. Przed pieczeniem przeciągnęłam je jeszcze roztrzepanym jajkiem. Nie jest to konieczne, ale bajgle będą mieć lśniącą skórkę. 

       

      przepisy wegetariańskie fotografia kulinarna

       

      fotografia kulinarna

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Orkiszowe bajgle Zieleniny + kilka słów o jej pierwszej książce”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      niedziela, 07 czerwca 2015 13:10
  • czwartek, 24 października 2013
    • Wegańskie bułki drożdżowe (z dynią i szałwią)

      Na otwarcie sezonu dyniowego przygotowałam wegańskie ciasto drożdżowe ze śliwkami, a dziś przedstawię wegańskie ciasto drożdżowe w wersji "na słono", również z dynią. Można zrobić z niego bułki takie jak te na zdjęciach, ale myślę, że powodzeniem może posłużyć do uformowania spodu do pizzy, rogalików z nadzieniem lub innych smakowitości. Ciasto oczywiście nie zawiera mleka ani jajek. Powstrzymałam się nawet od posmarowania go białkiem przed pieczeniem co zazwyczaj robię, aby skórka była apetycznie błyszcząca.

       

      bułki bez jajek i mleka


      składniki: 

      500g mąki pszennej

      3 pełne łyżki pulpy dyniowej (przepis: klik!)

      3 łyżki oliwy

      szczypta soli

      płaska łyżka cukru

      7g drożdży suchych

      250ml ciepłej wody*

      1-2 łyżki posiekanej szałwii (świeżej lub liofilizowanej)

       

      *jeśli zagniatacie ciasto ręcznie można dodać mniej wody (180-200ml), aby nie kleiło się tak bardzo do rąk.

       

      wykonanie:

      1. Jeśli zagniatacie ciasto maszynowo należy umieścić na spodzie wszystkie składniki  mokre: wodę, pulpę dyniową oraz olej. Na to przesiewamy mąkę, której robimy dołek. Umieszczamy w nim drożdże i cukier. Dosypujemy szałwię oraz sól, tak aby nie miała bezpośredniego kontaktu z drożdżami. Następnie zagniatamy ciasto minimum 7-8 minut na niskich obrotach. Jeśli zagniatamy ciasto ręcznie należy wymieszać mąkę z drożdżami, szałwią oraz solą i wysypać na blat tworząc kopczyk. Robimy w nim spory dołek, w którym umieszczamy składniki mokre i wszystko razem solidnie zagniatamy minimum 10 minut.

      2. Wyrobione ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy na godzinkę lub do podwojenia objętości. 

      3. Gdy ciasto wyrośnie wyjmujemy je na oprószony mąką blat i rolujemy z niego walec, który kroimy na 8 względnie równych części. Każdą z nich ponownie rolujemy na wałeczek o długości około 20cm, który zaplatamy tak jakbyśmy chcieli go zawiązać. Powstałe supełki układamy w odstępach na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Dajemy im wyrosnąć około 20 minut, a następnie wkładamy blaszkę do zimnego piekarnika, który włączamy i ustawiamy na 180 stopni. 

      4. Pieczemy około 15 minut od nagrzania piekarnika. Skórka bułek powinna się lekko zarumienić.

       


       


       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Wegańskie bułki drożdżowe (z dynią i szałwią)”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      czwartek, 24 października 2013 11:50
  • czwartek, 26 września 2013
    • Dobre ciasto na pieczone pierogi

      Dziś przedstawię Wam ciasto, które jak wynika z mojej praktyki najlepiej nadaje się na pieczone pierogi. Po pierwsze jest bardzo elastyczne, dzięki czemu nie pęka i nie rozrywa się podczas klejenia. Łatwo nadać mu pożądany kształt.  Nie klei się do blatu ani rąk. Wystarczy podsypać je minimalną ilością mąki. Klejenie pierogów z tego ciasta to czysta radość i łatwizna. Pierożki mają chrupiącą skórkę. Nie wyrastają na wielkie, miękkie buły, ale ciasto jest puszyste i pulchne w środku. 

      Ta odsłona pierogów pieczonych ma bardzo jesienny charakter. Farsz zawiera sezonowe warzywa - paprykę, dynię pomidory, które przyprawione ostrą papryczką fajnie rozgrzewają. Do samego ciasta dodałam odrobiną kurkumy, aby były żółciutkie i ozdobiłam pestkami dyni. Gdybym była blogerką modową napisałabym zapewne - totalnie jesienny look :)

       


      składniki na 50-60 sztuk: 

      ciasto:

      500g mąki + odrobina do podsypywania

      7g drożdży instant (lub 25g drożdży świeżych w zaczynie)

      2 jajka

      50ml oleju rzepakowego

      200ml maślanki 

      szczypta soli

      1 łyżeczka cukru

      1 płaska łyżeczka kurkumy (niekoniecznie - dodałam ją, aby ciasto było żółciutkie)

      1 rotrzepane jajko do posmarowania przed pieczeniem

      opcjonalnie: prażone pestki dyni bez skórki do ozdoby

      farsz:

      500g dyni (ważonej po odrzuceniu pestek i bez skóry)

      2 czerwone papryki

      2 średnie cebule

      2 pomidory oparzone i obrane ze skórki

      1/2- /3 szklanki czerwonej soczewicy

      2 ząbki czosnku

      sól, pieprz do smaku

      odrobina ostrej papryki (dałam pół płaskiej łyżeczki jalapeno w płatkach)

      3 łyżki oleju

       

      wykonanie:

      1. Składniki ciasta powinny mieć minimum temperaturę pokojową. Można odrobinę podgrzać maślankę lub olej jeśli były w lodówce, ale tylko do takiej temperatury, aby były ciepłe, nie gorące. 

      Wszystkie składniki zagniatamy około 10 minut. Ciasto powinno być gładkie i ładnie odchodzić od ręki. Jeśli jest lepkie należy dodać więcej mąki. Wyrobione ciasto przykrywamy ściereczką i pozostawiamy do wyrośnięcia w nieprzewiewne miejsce na mniej więcej godzinę. 

      2. W między czasie robimy farsz. Soczewicę gotujemy w szklance osolonej wody około 5 minut, wyłączamy palnik i pozostawiamy pod przykryciem. Powinna wchłonąć wodę. Cebulę i paprykę kroimy drobno, a dynię ścieramy na tarce. W sporym garnku rozgrzewamy olej, na który wrzucamy czosnek, a po dosłownie 30 sekundach cebulę oraz paprykę. Przesmażamy 3 minuty i dodajemy pomidory, a następnie dynię. Wszystko razem smażymy, aż dynia zmięknie. W między czasie doprawiamy farsz solą, pieprzem oraz ostrą papryką. Dodajemy soczewicę i smażymy jeszcze około 5 minut, aż z farszu odparuje nadmiar wody. Jeśli warzywa puszczą dużo wody można zagęścić farsz jajkiem i 2-3 łyżkami bułki tartej lub pozostawić na sicie.

      3. Wyrośnięte ciasto dzielimy na trzy części, z których każdą rozwałkowujemy cienko na płat o grubości około 3 milimetrów. Wycinamy z niego koła dużą szklanką. Każde z kółek można jeszcze "dowałkować" przed samym sklejeniem pieroga, ponieważ ciasto ma tendencję do obkurczania się. Łyżkę farszu kładziemy na tej stronie kółka, która przylegała do stolnicy, ponieważ jest bardziej klejąca. Następnie porządnie sklejamy brzegi pieroga i odkładamy na oprószony mąką blat. 

      4. Przed włożeniem do piekarnika smarujemy pierogi roztrzepanym jajkiem i ozdabiamy pestkami dyni. Pieczemy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, w temperaturze 200 stopni, aż nabiorą złotego koloru. Piekłam pierogi na trzy razy. Pierwszą partię włożyłam do zimnego piekarnika, dzięki czemu ładnie wyrosły. Były gotowe po kilku minutach od rozgrzania piekarnika do 200st. Pozostałe podrosły w czasie gdy pierwsza partia była w piekarniku. Piekłam je około 15 minut od włożenia do piekarnika, który był już gorący.

      Można podać z sosem czosnkowym. Pierogi można zamrozić po upieczeniu. 

       

       


       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (42) Pokaż komentarze do wpisu „Dobre ciasto na pieczone pierogi”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      czwartek, 26 września 2013 07:31
  • środa, 04 września 2013
    • Wegańskie ciasto dyniowe

      Usłyszałam niedawno stwierdzenie, że "ciasto wegańskie, to nie ciasto" i pomyślałam: challenge accepted! Jeśli robię wegetariańskie gołąbki, to ciasto wegańskie też musi mi wyjść. Doszłam do wniosku, że wystarczy zamienić mleko na mleko kokosowe, a jajka na przecier z dyni. To był dobry trop jednak w praktyce okazało się, że muszę zmienić całą recepturę. Ciasto piekłam trzy razy, za każdym razem poprawiając skład, ale w końcu wyszło dobre i wyrośnięte. Przedstawiam Wam efekt moich eksperymentów. W porównaniu do tradycyjnego ciasta drożdżowego jest ono zdecydowanie cięższe i bardziej wilgotne. Nie należy dodawać więcej przecieru dyniowego, bo wówczas ma tendencję do opadania i zakalec gotowy. Najlepiej smakuje w dniu pieczenia, dlatego jeśli chcecie przygotować je dzień wcześniej na drugie wyrastanie włóżcie je na noc do lodówki i rano tylko wrzućcie do piekarnika.

       

      WEGAŃSKIE CIASTO DROŻDŻOWE ZE ŚLIWKAMI

      ( Z DYNIĄ I MLECZKIEM KOKOSOWYM)

      ciasto dyniowe ze śliwkami, bez mleka i jajek

       

      składniki (na standardową blachę 25x35cm lub dwie średnie keksówki)

      0,5 kg mąki pszennej tortowej

      szczypta soli

      80g cukru trzcinowego

      30g drożdży świeżych

      100ml mleczka kokosowego

      4 czubate łyżki pulpy dyniowej (sposób wykonania znajdziecie tutaj)

      5 łyżek oleju

      dodatkowo:

      około 30sztuk śliwek węgierek

      odrobina czerwonego octu winnego lub soku z cytryny

      1 łyżeczka cynamonu

      0,5 łyżeczki imbiru suszonego

      na kruszonkę (można zastąpić lukrem):

      dwie garście posiekanych orzechów włoskich

      80g cukru trzcinowego

      100g mąki (użyłam krupczatki)

      30 ml oleju

       

      wykonanie:

      1. Mleczko kokosowe podgrzewamy, aby było ciepłe, ale nie gorące. Wkruszamy do niego drożdże, dodajemy płaską łyżkę cukru i mąki, a następnie mieszamy, aż drożdże się rozpuszczą. Przykrywamy i odstawiamy do wyrośnięcia na kilka minut.

      2. Wszystkie składniki ciasta wraz z przygotowanym zaczynem drożdżowym wyrabiamy około 10 minut. Jest ono dosyć wilgotne, nie odchodzi od ręki, więc jeśli tylko macie taką możliwość, to polecam wyrabianie przy użyciu robota lub maszynki do pieczenia chleba. Chyba, że nie przeszkadzają Wam ręce obklejone ciastem. Ewentualnie można dodać więcej mąki, tylko wówczas nie będzie tak żółte po upieczeniu.

      3. Wyrobione ciasto przykrywamy ściereczką i pozostawiamy do wyrośnięcia na około godzinę.

      4. W między czasie myjemy śliwki i dzielimy je na połówki, a następnie umieszczamy w misce i mieszamy z octem, cynamonem i imbirem. Orzechy, cukier i mąkę na kruszonkę zalewamy podgrzanym olejem i mieszamy, aż powstaną grudki. 

      5. Wyrośnięte ciasto umieszczamy w foremkach wyłożonych papierem. Wciskamy w nie dość głęboko śliwki i posypujemy kruszonką. Całość znów pozostawiamy do wyrośnięcia na około godzinkę. 

      6. Pieczemy około 30 minut w temperaturze 180 stopni i studzimy w lekko uchylonym piekarniku.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „Wegańskie ciasto dyniowe”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      środa, 04 września 2013 18:05
  • wtorek, 27 sierpnia 2013
    • Czeskie rogaliki na piwie

      Każdy kto mnie zna wie, że jestem prawdziwie zakochana w Czechach. Jestem pewna, że to właśnie tam miałam się urodzić, ale mój przyrodzony pech pomyłkowo rzucił mnie kilkaset kilometrów za daleko na północ. To dla mnie kraj, w którym nie ma grawitacji, mniej odczuwam tam głód i zmęczenie, ale gdy w końcu zasnę to w głowie słyszę czeskie słowa, które są dla mnie najpiękniejszą melodią. Ten malowniczy kraik pełen ludzi, którzy potrafią cieszyć się codziennością i jak pisze Mariusz Szczygieł ponad wszystko umiłowali sobie spokój, po prostu mnie zauroczył. Ot, takie moje osobiste dziwactwo - zaawansowana czechofilia :) Mogłabym tę odę do czeskości kontynuować bez końca, ale nie o tym dziś chciałam Wam napisać.

      Czy pamiętacie, że kiedyś można u nas było kupić takie podłużne, drożdżowe rogaliki? Jeśli tak, to jesteście przynajmniej tak starzy jak ja. Pamiętam, że jako mała dziewczynka (a jak wiadomo dzieci wszystko biorą bardzo dosłownie) nie mogłam pojąć dlaczego to nazywane jest rogalikiem chociaż wcale nie ma charakterystycznego dla rogala kształtu podkowy. Dziś takie podłużne bułki są u nas nazywane co najwyżej paluchami, ale w Czechach są to nadal rogaliki, a właściwie rohliky. I kto choć raz był w Czechach lub chociażby oglądał film "Nuda v Brne" na pewno zauważył, że rohliky to jeden z najpopularniejrszych wypieków w czeskich sklepach.

      Dziś przedstawię Wam rohliky upieczone według oryginalnego czeskiego przepisu: klik!. Dzięki temu, że zawierają piwo wydały mi się najbardziej czeskie z czeskich. Dodatkowo posypane są kminkiem i grubą solą. Można je jeść jak bułki lub po prostu chrupać same jako przekąskę. Zapach świeżego pieczywa z delikatną, piwno-słodową nutą - bezcenny. 

       

      CZESKIE ROGALIKI NA PIWIE

      (Pivní rohlíky)

       

      bułki na piwie, przekąska do piwa


       

      składniki:

      500g mąki poznańskiej

      230ml jasnego piwa w temperaturze pokojowej

      2 jajka

      100ml oleju

      szczypta soli

      7g suchych drożdży

      płaska łyżka cukru

      do posypania kminek oraz gruba sól (lub mak)

       

      wykonanie:

      1. Jeżeli zagniatacie ciasto przy użyciu robota lub maszyny do chleba wlejcie do misy piwo, olej, wbijcie jedno jajko i jedno żółtko, następnie wsypcie mąkę i zróbcie w niej dołek i wsypcie do niego cukier i drożdże. Na koniec dodajcie sól tak aby nie miała bezpośredniego kontaktu z drożdżami. Jeśli zagniatacie ciasto ręcznie kolejność jest dokładnie odwrotna - najpierw wysypujemy mąkę, w której robimy spory dołek i po kolei dodajemy "mokre" składniki zasypując je stopniowo mąką. Ciasto musi być dobrze wyrobione około 10-12 minut ręcznie lub 8-10 maszynowo. Wyrobione ciasto przykrywamy i odstawiamy na około 45 minut.

      2. Wyrośnięte ciasto wykładamy na stolnicę. Jest dość lepkie dlatego należy je podsypać mąką i podzielić na 12 równych części. Każdą z nich kolejno rozwałkowujemy (podsypując w miarę potrzeby mąką) Na owalny placek o długości mniej więcej 25 cm. A następnie zwijamy rogalik tak jak na tym filmiku: klik!

      3. Gotowe rogaliki układamy w odstępach na dwóch blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia, przykrywamy ściereczką i pozostawiamy na 15 minut do wyrośnięcia. Przed pieczeniem smarujemy je pozostałym białkiem rozmieszanym z piwem i posypujemy kminkiem i solą. Pieczemy 15-20 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni.


      czeskie rogaliki


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (12) Pokaż komentarze do wpisu „Czeskie rogaliki na piwie”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      wtorek, 27 sierpnia 2013 09:01

Kalendarz

Luty 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28          

Wyszukiwarka

Tagi

Autorzy

Kanał informacyjny

Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Odszukaj.com - przepisy kulinarne Top blogi Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl
zBLOGowani.pl

Opcje Bloxa