Wpisy otagowane „kakao”

  • niedziela, 21 września 2014
    • Czekośliwka (powidła śliwkowe o smaku czekolady)

      Śliwki to jeden z moich ulubionych składników sezonowych. Ich smak przywołuje wspomnienia, gdy jako dzieciak jeździłam na wakacje na wieś i zajadałam się nimi prosto z drzewa, w przerwie pomiędzy małpimi wygibasami na gałęziach. W zasadzie każdy gatunek śliwki ma swój urok, ale zdecydowaną królową jest niepozorna śliwka węgierka. W swoim małym owocku skrywa skoncentrowaną słodkość i aromat. Nie jest tak soczysta jak jej większe kuzynki, co czyni ją idealnym składnikiem ciast i powideł, ponieważ nie puszcza dużo wody podczas obróbki termicznej. Węgierka to dosyć późna odmiana. Owocuje aż do października. Pod koniec września osiąga idealną dojrzałość i słodycz, zatem teraz jest najlepszy moment na smażenie powideł.

      W przypadku wszelakich dżemów i innych owocowych smarowideł trudno mówić o przepisie, bo w zasadzie jest on zawsze taki sam. Tak długo smażymy owoce z cukrem, aż odparujemy wodę i uzyskamy odpowiednią konsystencję. Można jednak podejść do tematu odrobinę bardziej kreatywnie i dodać jakieś ciekawe dodatki. A cóż lepiej komponuje się ze śliwkami jeśli nie czekolada? Zresztą...z czym czekolada nie komponuje się najlepiej :) Nie polecałabym jednak dodawania czekolad z tabliczki, bo mają one różne składy i zwiększają ryzyko, że czekośliwka zapleśnieje. Bardzo dobry efekt uzyskamy dzięki dodaniu ciemnego kakao.

      Czekośliwka jest oczywiście smakowitym dodatkiem do świeżego pieczywa, ale może stanowić składnik ciast i deserów. Taka zdrowsza, wegańska nutella :)

       

      fotografia kulinarna 

       

      składniki:

      4kg śliwek węgierek

      1 szklanka brązowego cukru*

      2/3 szklanki ciemnego kakao

       *w zasadzie cukier nie byłby konieczny jeśli chodzi o smak czekośliwki, ponieważ węgierki mają go bardzo dużo same w sobie. Dodałam go tylko dla zabezpieczenia powideł przed popsuciem, ponieważ cukier jest naturalnym konserwantem. Jeśli zależy Wam na obniżeniu jego zawartości nie musicie dosładzać. Jeśli umieścicie czekośliwkę w dobrze wyparzonych słoikach, które poddacie pasteryzacji powinno być OK.

       

      wykonanie:

      1. Śliwki myjemy, dzielimy na połówki i usuwamy pestki. Jeśli chcemy, aby czekośliwka miała idealnie gładka konsystencję można przepuścić je przez maszynkę do mielenia lub zmiksować. Jeśli jednak nie przeszkadzają wam kawałki skórek w powidłach, to nie ma takiej konieczności.

      2. Śliwki oraz cukier umieszczamy w dużym garnku i smażymy na średnim ogniu mieszając wielokrotnie przez około 3 godziny. Ten czas można podzielić i wysmażać powidła dwa dni z rzędu po półtorej godziny. Na noc garnek wstawiamy do lodówki.

      3. Następnie dodajemy kakao i jeszcze chwilę pozostawiamy na palniku.

      4. Gorące powidła umieszczamy w wyparzonych słoikach.

      5. Jeszcze ciepłe słoiki ustawiamy na blaszce do ciasta i wstawiamy na 40-60 minut do piekarnika rozgrzanego do 130 stopni. Niby przetworów słodkich nie trzeba pasteryzować, ale ja zawsze to robię, aby mieć pewność, że nie popsują się i że praca nie pójdzie na marne.

       

      jak wykorzytsać śliwki

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Czekośliwka (powidła śliwkowe o smaku czekolady)”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 września 2014 12:31
  • poniedziałek, 04 sierpnia 2014
    • Wegańskie brownie fasolowo-bananowe

      Dzisiejsze ciasto jak można łatwo wywnioskować z nazwy nie zawiera mleka, masła ani jajek. Oprócz tego zdecydowanie mogę je polecić osobom odchudzającym się, ponieważ nie znajdziecie w nim również mąki ani dodatkowego cukru - nie licząc tego zawartego w bananach.

      Ktoś mógłby zapytać "Ciasto bez cukru, jajek, masła i mąki? To ma być do cholery deser?". Powiem szczerze. Jeszcze do niedawna idea dietetycznych łakoci dla mnie samej była równie nielogiczna jak fakt istnienia piwa bezalkoholowego lub popijanie megakalorycznych posiłków colą light. Po prostu oszukiwanie samego siebie. Czy może istnieć słodycz sugarfree? No heloł! Przecież cała przyjemność spożywania deseru polega właśnie na tym, że ma on być słodkim i tłustym dopełnieniem, które powoduje eksplozje endorfin i falę błogostanu jaką niesie cukier, a ten jakby nie patrzeć nie ma nic wspólnego z dietetycznością. Zdrowy deser? Naprawdę? Przecież słodycze je się dla przyjemności, a nie dla zdrowia. Czy nie lepiej po prostu odpuścić sobie desery na czas odchudzania, zamiast łudzić się, że takie samą radość dadzą nam odchudzone substytuty? Powiem Wam, że po długich rozważaniach i wielu próbach stwierdzam, że jednak warto spróbować. Są takie składniki, które stanowią swego rodzaju kompromis. Taki pomost pomiędzy pełnym wyrzeczeń światem fit i hedonistycznym światem kulinarnej rozpusty. Należy do nich na przykład banan, który co prawda zawiera smakowity cukier, ale jednak w pełni naturalny, a ponadto jest całkiem niezłym źródłem białka, a także potasu, żelaza i fosforu. No i przede wszystkim magiczne kakao, którego wcale nie trzeba łączyć z toną tłuszczu i cukru, aby było pyszne i "szczęściogenne". Biorąc pod uwagę, że odkryto coś takiego jak ksylitol, czyli cukier brzozowy, który jest bezpiecznym zamiennikiem cukru trzcinowego, to już naprawdę daje nam sporo możliwości. Drogie łasuchy na odwyku! Wypróbujcie koniecznie to brownie, bo jest pewna, że będziecie zadowoleni :) Nie tylko odczujecie "rozkoszność" w buzi i brzuszku, ale również przypływ pozytywnej energii do działania, którą biały cukier zdecydowanie by Wam odebrał ;)

      Tytułem wstępu dodam tylko, że bazę do mojego brownie stanowi fasola adzuki, która jest najłatwiej strawna spośród wszystkich gatunków fasoli. Jeśli jednak nie macie jej pod ręką z powodzeniem możecie również użyć fasoli białej lub czerwonej.

       

      fotografia kulinarna

       fasola adzuki

       

      składniki:

      2 szklanki suchej fasoli adzuki, białej lub czerwonej (finalnie wyszło mi 6 szklanek ugotowanej fasoli, ponieważ wchłonęła wodę i spęczniała. Można zastąpić ją fasolą konserwową z puszki)

      3 banany

      3 kopiaste łyżki otrębów owsianych

      1 łyżka esencji waniliowej (kupnej lub domowej - przepis znajdziesz tu)

      pół szklanki kakao

      pół szklanki ksylitolu

      pół szklanki oleju kokosowego lub rzepakowego

       

      wykonanie:

       

      1. Fasolę płuczemy i moczymy w zimnej wodzie przez noc, a następnie gotujemy do miękkości.

      2. Miękką fasolę miksujemy wraz z bananem na gładką masę. Dodajemy pozostałe składniki i mieszamy.

      3. Powstałą masę wylewamy (a raczej wykładamy, bo wychodzi gęsta) do foremki wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy na pół godziny do piekarnika rozgrzanego do 175 stopni.

      4. Brownie kroimy dopiero po całkowitym wystudzeniu.

       

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (13) Pokaż komentarze do wpisu „Wegańskie brownie fasolowo-bananowe”
      Tagi:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 04 sierpnia 2014 21:45

Kalendarz

Maj 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        

Wyszukiwarka

Tagi

Autorzy

Kanał informacyjny

Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Odszukaj.com - przepisy kulinarne Top blogi Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl
zBLOGowani.pl

Opcje Bloxa