Wpisy otagowane „ciecierzyca”

  • poniedziałek, 10 marca 2014
    • Ragout z grzybami i cieciorką na toście

      Mogłoby się wydawać, że nie ma nic prostszego, niż dania z grzybów. Jest to jednak bardzo mylna opinia. Postaram się dziś podpowiedzieć Wam w jaki sposób je przygotować, aby wydobyć z nich pełnie smaku. Być może dla wielu z Was nie będzie to szczególnie odkrywcze, jednak mam nadzieję, że wskazówki przydadzą się osobom, które mają mniejsze doświadczenie w przygotowywaniu grzybów. Przejdźmy zatem do rzeczy. Po pierwsze ważny jest czas smażenia. Powinniśmy poddawać je obróbce cieplnej tylko tak długo jak to będzie konieczne, aby lekko zmiękły. Oczywiście nie należy podawać surowych grzybów, ale zdecydowanie powinny zachować jędrność. Zbyt długie smażenie spowoduje, że albo wysuszą się i będą przypominać gumowe podeszwy lub co chyba częściej spotykane skapcanieją i stworzą mdłą papkę. Po drugie ważne jest, aby obserwować grzyby podczas smażenia i kontrolować ich wilgotność. Polecam solić grzyby pod koniec smażenia. Sól powoduje że puszczają wodę i zbyt szybko zaczynają się dusić we własnym sosie, a jak wiadomo to smażenie wydobywa z grzybów maksimum smaku. Nie należy jednak przeginać w drugą stronę  - jeśli w trakcie podsmażania widzimy, że w garnku jest kompletnie sucho i za chwilę grzyby zaczną się przypalać nie wahajmy się dodać łyżkę lub dwie wody. Ona i tak szybciutko wyparuje, ale zapobiegnie ewentualnemu przypaleniu lub wysuszeniu grzybów. Jeśli pomimo, tego, że nie posoliliście grzybów na początku i kontrolowaliście temperaturę smażenia, grzyby szybko puściły sporo wody, to tez nie stresujcie się. Chodzi o to, aby minimalizować czynniki, które szkodzą smakowi dania. 


      Do zrobienia tej potrawy użyłam boczniaków oraz aromatycznej, brązowej odmiany pieczarek. Były to najciekawsze grzybki, jakie udało się kupić. Możecie zastąpić je innymi, dostępnymi grzybami. Mogą to być również zwykłe pieczarki wzbogacone świeżymi lub namoczonymi, suszonymi borowikami lub podgrzybkami. Świetnie nadałyby się również kurki. Wybierzcie takie grzyby, które będą w zasięgu waszych możliwości. Dobrze jednak (i tu pojadę odrobinę Gesslerową), aby nie były to grzyby mrożone. Niestety ta metoda konserwacji odbiera im sporo aromatu. Wracając do brązowych pieczarek - są szkoły, które zabraniają mycia pieczarek i zalecają aby je jedynie oczyścić mechanicznie i obrać ze skórki. Natomiast większość smaku brązowych pieczarek zawarta jest właśnie skórce, dlatego ich obieranie byłoby według mnie grzechem. 


      Przywykliśmy do tego, aby grzyby podsmażać na maśle, a potem zabielać śmietaną. Przygotowałam jednak bardziej odchudzoną wersję, która zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe. Nie powinny one zaszkodzić nawet osobom, które się odchudzają. Zwłaszcza jeśli zastąpią tost na przykład kaszą gryczaną, która idealnie komponuje się z grzybami. Nie oznacza to jednak, że danie jest mniej smaczne. Jestem bardzo zadowolona z jego smaku i efektu jaki udało się uzyskać przy użyciu bądź co bądź prostych składników. 


      Danie przyprawiłam tymiankiem. Wiem, wiem, że bardzo często go stosuje. Nic na to nie poradzę, że to moje ulubione zioło. ;) Jednak w przypadku tego dania wybór jak najbardziej uzasadniony, ponieważ wspaniale podkreśla smak grzybów. Możecie go ewentualnie zastąpić cząbrem lub rozmarynem. Na koniec przyprawiłam ragout sokiem z cytryny, co powoli staje się u mnie punktem obowiązkowym w wykańczaniu smaku. Dzięki temu danie nie jest mdłe. Nie chodzi o to, aby nadać mu kwasowości, ale jedynie podbić smaki innych składników. Napisałam, że cytryna to składnik opcjonalny, bo być może ktoś będzie wolał taki łagodny smak. Musicie po prostu skosztować waszej potrawki i sami zdecydować czy dodawać cytrynę czy nie. Osobiście polecam.  


      Koniecznie dajcie znać jakie są wasze sposoby na idealne danie z grzybów oraz jak Wam smakowało moje ragout.

       

      sos pieczarkowy, potrawka z grzybów, boczniaki, kuchnia wegetriańska, fotografia kulinarna

       

      składniki:

      250g boczniaków

      250g pieczarek

      250g ugotowanej ciecierzycy (może być z puszki)

      1 mała cebula1-2 ząbki czosnku

      1 łyżka tymianku

      sól do smaku

      kilka łyżek oleju rzepakowego lub oliwy

      400ml wystudzonego bulionu warzywnego*

      3 łyżki grzybowego sosu sojowego (można zastąpić zwykłym lub pominąć i bardziej doprawić solą i pierzem)

      1,5 łyżki mąki ryżowej (można zastąpić pszenną)

      opcjonalnie: sok wyciśnięty z połowy cytryny lub 1-2 łyżki łagodnego, jasnego octu.

      Kilka kromek ulubionego pieczywa

      natka pietruszki


      *Przygotowałam swój bulion gotując około 10 minut 600ml wody z czubatą łyżkę suszonej włoszczyzny, szczyptą soli, 2 listkami laurowymi, 4 kulkami ziela angielskiego, a następnie przelewając go przez sitko. To prosty sposób na szybki bulion, który przydaje się do wielu dań. Zazwyczaj dodaję jeszcze olej, ale tym razem powstrzymałam się, bo wszystkie składniki będą na nim podsmażane. 

       

      wykonanie: 

      1. Umyte pieczarki kroimy  w plasterki, boczniaki w paski. Cebule siekamy w kostkę, a czosnek w cieniutkie plasterki. 

      2. W garnku, rozgrzewamy 2 łyżki oleju, na który wrzucamy cebulę. Smażymy ją na średnim ogniu. Gdy się zeszkli dodajemy czosnek i wszystko razem przesmażamy jeszcze minutę. Następnie przekładamy cebulę do oddzielnej miski. 

      3. Wlewamy do garnka łyżkę oleju i ponownie go rozgrzewamy. Wrzucamy pieczarki. Przesmażamy je do momentu, aż zmiękną, ale powinny zachować jędrność. Potrwa to kilka minut. Następnie przekładamy pieczarki do miski z cebulą.

      4. Ponownie rozgrzewamy odrobinę oleju i tym razem wrzucamy boczniaki. Ich smażenie potrwa dłużej niż smażenie pieczarek, ale również starajmy się, aby ich nie wysmażyć do granic możliwości. Powinny być mięciutkie i pozbawione charakterystycznej dla nich gumiastości. Gotowe boczniaki jak zapewne się domyślacie przekładamy do miski z pieczarkami i cebulą. W tym momencie do miski dodajemy płaską łyżeczkę soli, pieprz oraz tymianek i wszystko razem mieszamy.

      5. Teraz gwóźdź programu - będziemy przygotowywać bazę ragout. W garnku rozgrzewamy 4 łyżki oleju. Następnie dodajemy mąkę i dokładnie mieszamy. Przesmażamy ją dosłownie minutkę, a następnie powoli, po trochu dodajemy bulion Cały czas bardzo intensywnie mieszając (najlepiej przy użyciu rózgi). Sos powinien zyskać gładką konsystencję. Gdy sos zacznie gęstnieć zdejmujemy garnek z palnika. Jeśli jednak pomimo, że sos już mocno bulgocze nadal jest rzadki, można dodać więcej mąki i sprawnie wymieszać.

      6. Do sosu dodajemy sos sojowy, wszystkie podsmażone składniki oraz ciecierzycę. Smakujemy ragout i razie potrzeby doprawiamy solą, pieprzem i sokiem z cytryny.

      7. Chleb smarujemy cienką warstwą oleju lub oliwy i podpiekamy kilka minut z obydwu stron, na patelni lub w piekarniku.

      8. Ragout podajemy z chrupiącym tostem posypane posiekaną natką pietruszki

       

       

      fotografia kulinarna

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Ragout z grzybami i cieciorką na toście”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 10 marca 2014 16:21
  • piątek, 27 września 2013
    • Dietetyczne curry z dyni i szpinaku

      W tym sezonie jadam sporo curry w różnych odsłonach. To, które dziś Wam pokażę jest pożywne, a jednocześnie lekkie i niskokaloryczne. Rozgrzewa dzięki aromatycznym przyprawom, syci na długo i dodaje energii, a przy tym nie szkodzi figurze. Przykład dania, które jest jednocześnie zdrowe i pyszne. Przyjęło się, aby do dań z dyni dodawać mleczko kokosowe, które niestety ma sporo kalorii, dlatego postanowiłam zastąpić je jogurtem. Danie nie traci przez to na smaku. Wręcz przeciwnie. Moim zdaniem lekko kwaskowy jogurt bardzo dobrze podkreśla smak dyni. 


       


      składniki 4-5 porcji:

      500g dyni (przed obraniem)*

      500g świeżego szpinaku (można zastąpić mrożonym w liściach)

      pół kubka ziaren ciecierzycy (można zastąpić 1 puszką konserwowej)

      1 duża cebula

      2 średnie ząbki czosnku

      1,5 łyżki przyprawy curry (użyłam kotanyi z młynka)

      sok z połowy cytryny

      200g jogurtu greckiego (użyłam light)

      2 łyżki oleju

      sól

      *najlepsza będzie dynia hokkaido, ponieważ nie rozgotowuje się i nie rozpada jak łatwo jak tradycyjna. Jednak tym razem użyłam zwykłej dyni i curry również wyszło pyszne.

       

      wykonanie:

      1. Ciecierzycę moczymy przez noc (minimum 12h) i gotujemy do miękkości w nieosolonej wodzie. Potrwa to około godziny.

      2. Szpinak płuczemy blanszujemy nie dłużej niż minutę we wrzątku. Odcedzone liście siekamy na mniejsze kawałki

      3. Dynię kroimy w kostkę, a cebulę w pióra.

      4. W dużym garnku rozgrzewamy olej, na którym podsmażamy 30 sekund przeciśnięty przez praskę lub drobno pokrojony czosnek. Następnie wrzucamy cebulę oraz przyprawę curry i smażymy na średnim ogniu, aż cebula się zeszkli dbając o to, aby ich nie przypalić.

      5. Dorzucamy dynię. Całość podlewamy połową szklanki gorącej wody, solimy i dusimy, aż dynia zacznie mięknąć. Poznacie to po tym, że zrobi się szklista. W tym momencie dodajemy szpinak i dusimy, aż warzywka nabiorą pożądanej miękkości. Wówczas dorzucamy ugotowaną ciecierzycę oraz jogurt i wyłączamy palnik. Na koniec dodajemy sok z cytryny. W razie potrzeby można jeszcze doprawić, ale polecam pozostawić danie do przestygnięcia. Wówczas smaki przejdą sobą nawzajem.

      Najlepiej smakuje odgrzewane. Podawać z ulubionym ryżem lub kaszą. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Dietetyczne curry z dyni i szpinaku”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      piątek, 27 września 2013 07:40
  • poniedziałek, 08 lipca 2013
    • Kalafior curry

      Curry kojarzy się nam przede wszystkim z gotową mieszanką przypraw, która zyskała ogromną popularność w Europie. Tak naprawdę jednak "curry", a  właściwie "kari" to po prostu indyjskie, aromatyczne danie jednogarnkowe. Podobno w Indiach w ogóle nie korzysta się z tych gotowych mieszanek przypraw, lecz wszystkie przyprawy odpowiednio dobiera dopiero podczas przygotowywania dania ucierając je w moździerzu. Ależ to musi pachnieć! Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś skosztować takiego oryginalnego curry, a póki co delektuję się moim, które wyszło naprawdę pyszne. 


      CURRY Z KALAFIOREM, BATATAMI I CIECIERZYCĄ

      kalafior z curry

       

      składniki:

      1 kalafior

      2 bataty (można zastąpić dynią lub w ostateczności marchwią)

      1-1,5 szklanki ciecierzycy ugotowanej (namoczonej wcześniej przez noc) lub z puszki

      2 nieduże cebule

      kawałek korzenia imbiru (ok. 2x3 cm)

      300ml pulpy pomidorowej lub 4-5 pomidorów obranych ze skórki i posiekanych

      2 łyżki oliwy

      po 2/3 łyżeczki:

      mielonego kminu rzymskiego

      mielonej kolendry

      gałki muszkatołowej

      kurkumy

      pieprzu czarnego

      soli

      1/3 łyżeczki chilli (najlepiej z płatkach)

      2-3 soku z cytryny

      natka pietruszki lub liscie świeżej koledry do posypania

      ryż basmati lub jaśminowy jako dodatek

       

      wykonanie:

      1. Cebulę oraz bataty kroimy w kostkę, imbir obieramy i ścieramy na tarce o niedużych oczkach. Kalafior dzielimy na różyczki i dokładnie myjemy. 

      2. W garnku rozgrzewamy oliwę, na której podsmażamy 3 minuty cebulę oraz imbir uważając, aby się nie przypaliły. Następnie dodajemy wszystkie przyprawy oprócz pietruszki i chwilkę przesmażamy, aby wydobyć z nich pełnię smaku.

      3. Dorzucamy pulpę pomidorową oraz bataty. Wszystko razem dusimy około 5 minut. Jeśli potrawa na tym etapie jest zbyt sucha, można dodać troszkę wody, ale tylko tyle, aby bataty miały w czym się dusić. Warzywa nie powinny jednak pływać w sosie.

      4. Po kilku minutach dodajemy kalafior i dusimy, do momentu kiedy zyska pożądaną miękkość. Powinien pozostać jędrny i nierozgotowany. 

      5. Na koniec dodajemy ugotowaną ciecierzycę, doprawiamy sokiem z cytryny i wszystko razem mieszamy. 

      6. Podajemy z gotowanym ryżem posypane pietruszką lub kolendrą.

      Pomysł zaczerpnięty stąd

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (10) Pokaż komentarze do wpisu „Kalafior curry”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 08 lipca 2013 13:09
  • środa, 24 października 2012
    • Khatte Channe - cieciorka po indyjsku

      Choć jestem entuzjastką prostej kuchni, lubię czasem wypróbować zupełnie nowy składnik. Tym razem podczas zakupów w sklepie z orientalnymi smakołykami skusiłam się na pastę z tamaryndu. Taryndowiec indyjski to tropikalne drzewo rodzące charakterystyczne owoce o cierpko-kwaskowatym smaku i moim zdaniem dosyć zabawnym wyglądzie:


       

       

       

       

       

       

       

       

      Natomiast pasta zwana również pulpą wygląda tak:

       


      tamarynd

       

      Pasta ma przyjemny słodko - kwaśny zapach, który przypomina mi zapach pumpernikla i suszonych owoców. Sprzedawana jest w sprasowanych klockach. Przed użyciem trzeba ją zalać wrzątkiem i moczyć przed kilkanaście minut, a następnie przetrzeć przez sito, tak aby usunąć ewentualne włókna lub pestki. Na kilka porcji dania wystarczy odciąć kawałek, ponieważ ma bardzo intensywny smak. Wydałam na nią całe 13 zł, zrobiłam już trzy dania i nadal połowa leży w lodówce, więc jak sami widzicie nie jest to luksus, który zrujnuje Wasze kieszenie.

      Pulpa z tamaryndu idealnie komponuje się ze słodkimi składnikami takimi jak miód czy cukier trzcinowy. Może być stosowana jako składnik marynat, zup, napojów. Nadaje daniom przyjemny, orzeźwiający posmak. Dobrze przełamuje mdłe dania i podkreśla smak innych składników. Zaryzykuję stwierdzenie, że pełni ona podobną funkcję jak cytryna w kuchni europejskiej.

      Dziś zaproszę Was na cieciorkę po indyjsku na ostro.

       

      KHATTE CHANNE

       

      cieciorka z tamaryndem

       

      składniki:

      puszka cieciorki

      3 pomidory bez skórki

      kawałek 3x3cm pasty tamaryndowca

      1 strączek papryczki chilli

      2 średnie cebule

      płaska łyżeczka kurkumy

      sól do smaku

      1 łyżka kminu rzymskiego

      1 łyżka przyprawy garam masala

      ząbek czosnku

      kawałek imbiru ( 2x2cm)

      3 łyżki oleju

       

      wykonanie:

      1. Kawałek bloku tamaryndowego zalewamy wrzątkiem, tak aby był w całości przykryty i odstawiamy do zmięknięcia.

      2. Cebulę kroimy w pióra i smażymy na wolnym ogniu około 15minut, aż zacznie się karmelizować i przybierze brązowy kolor. Następnie dodajemy wyciśnięty czosnek, a po chwili pokrojone chilli, pomidory oraz starty imbir. Gotujemy około 5 minut. Dodajemy przetartą pastę z tamaryndowca, kurkumę oraz cieciorkę i gotujemy razem około 15 minut. Na sam koniec dodajemy garam masala oraz uprażone ziarna kminu.

      Danie dobrze smakuje z ryżem lub pieczywem.

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Khatte Channe - cieciorka po indyjsku”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      środa, 24 października 2012 14:09

Kalendarz

Październik 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

Wyszukiwarka

Tagi

Autorzy

Kanał informacyjny

Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Odszukaj.com - przepisy kulinarne Top blogi Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl
zBLOGowani.pl

Opcje Bloxa