Wpisy otagowane „grzyby”

  • niedziela, 18 grudnia 2016
    • Świąteczny kulebiak z kapustą, grzybami i soczewicą

      Świeżo upieczone, pachnące, domowe ciasto ma w sobie coś magicznego. Smakuje nawet z najprostszym farszem. Przywołuje wspomnienia z dzieciństwa. 

      Właśnie dlatego w tym roku zamiast pieczonych pierogów zdecydowałam się upiec kulebiaki. Będą stanowiły nie tylko piękną, rustykalną ozdobę stołu, ale również pyszny dodatek do barszczu zamiast pasztecika. 

       

       

       

       

      składniki:


      ciasto:

      600 gramów mąki poznańskiej lub wrocławskiej

      1 opakowanie drożdzy suszonych

      1 płaska łyżka cukru

      1 łyżeczka soli

      2 jajka + 1 do posmarowania kulebiaków przed pieczeniem

      220 ml maślanki

      50 ml rozpuszczonego masła (jedna, kopiasta łyżka masa w temperaturze pokojowej)

       

      farsz:

      pół kilograma kapusty kiszonej

      garść suszonych grzybków leśnych

      pół szklanki zielonej soczewicy

      1 duża cebula

      1 łyżeczka tymianku

      pół łyżeczki zmielonego pieprzu

      łyżka oleju do smażenia

       

      wykonanie:

      1. Zaczniemy od farszu. Grzyby umieszczamy w sporym kubku i zalewamy wrzątkiem. Przykrywamy i pozostawiamy na około 15 minut.

      2. Cebulę kroimy w kostkę. W niedużym garnku, na średnim ogniu rozgrzewamy łyżkę oleju i podsmażamy cebulę. Gdy się zeszkli i nabierze złotawego koloru wlewamy do garnka szklankę wody i doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy soczewicę, tymianek i szczyptę soli. Gotujemy minimum 20 minut, tak aby soczewica zmiękła i wchłonęła całą wodę. 

      3. Kapustę umieszczamy w średnim garnku, zalewamy wodą, w której moczyły się grzybki. A same grzyby kroimy dość drobno i dodajemy do kapusty. Wszystko razem gotujemy na małym ogniu około 1,5h lub do momentu, gdy kapusta zmięknie i odparuje cały płyn. Jeśli podczas gotowania woda wyparuje szybko, a kapusta będzie jeszcze twardawa można oczywiście dolać odpowiednią ilość wody. 

      4. Gdy soczewica i kapusta zmiękną łączymy je razem i mieszamy. Gotowy farsz odstawiamy do przestygnięcia.

      5. Przystępujemy do zrobienia ciasta. Mąkę mieszamy w misce z drożdżami, cukrem i solą. Następnie dodajemy 2 jajka, rozpuszczone masło oraz lekko podrzaną maślankę. Można wstawić ją na 30 sekund do mikrofali lub podrzać w małym garnuszku. Powinna ona być ciepła, ale nie gorąca. Wszystkie składniki mieszamy, aż z grubsza się połączą, a następnie wykładamy na stolnicę i porządnie zagniatamy około 10 minut. Ciasto powinno być gładkie, elastyczne i ładnie odchodzące od ręki. Jeśli jest zbyt lepkie należy dodać odrobinę mąki. Wyrobione ciasto umieszczamy w misce, przykrywamy ściereczką i pozostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia na godzinę. 

      6. Po godzinie wykładamy ciasto na stolnicę i rozwałkowujemy cienko na duży prostokąt o wymiarach mniej więcej 60x30 cm. Jeśli prostokąt wyszedł Wam symetryczny to odkrawacie pasek o szerokości 10 cm, a jeśli jest niesymetryczny to obetnijcie te nie pasujące części. Skrawki przydadzą się do wycięcia ozdób. 

      7. Prostokat kroimy w poprzek na pół. Każdą z połówek pokrywamy cienką wartswą farszu i zwijamy w roladę. Ważne, aby miejsce łączenia znalazło się na spodzie. Z reszty ciasta wycinamy dowolne ozdoby. Zrobiłam gwiazki foremkami do wyrawania ciastek i pierników. Ważne, aby każdy element posmarować od spodu małą ilością wody i przykleić starannie do kulebiaka. 

      8. Kulebiaki można piec poprostu na płaskiej blaczce lub w wyłożonych papierem do pieczenia keksówkach. Do przygotowania tych kulebiaków użyłam foremek keksowych o wymiarach 8x27cm, bo to rozwiązanie wydawało mi się bezpieczniejsze, aby ciasto drożdżowe nie zaczęło się rozrastać w dziwnych kierunkach w niekontrolowany sposób. Jednak rosło w miarę regularnie, więc jeśli nie macie takich foremek płaska blacha się sprawdzić. Przed pieczeniem posmarowałam je rozkłóconym jajkiem. 

      9. Foremki umieściłam w zimnym piekarniku, który ustawiłam na 180 stopni. W trakcie gdy piekarnik sie rogrzewał kulebiaki ładnie wyrosły. Pieczemy je około 40 minut, aż nabiorą ciemnozłotego koloru. 

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 grudnia 2016 21:48
  • poniedziałek, 28 grudnia 2015
    • Polenta z kremowym sosem grzybowym (bez nabiału i mąki) oraz surówka z czerwonej kapusty

      Jestem bardzo zadowolona, że mogę podzielić się z Wami sposobem, na dietetyczny sos grzybowy, bez mąki pszennej i nabiału, który jest jednocześnie pyszny, gęsty i kremowy. Tajemnicą tej upragnionej konsysytencji jest mój ulubiony składnik, a mianowicie mąka z ciecierzycy. Wiem, że dla osób, które regularnie czytają moje wpisy mogę być już nudna z tą mąką z ciecierzycy, bo ciągle powtarzam jaka jest wspaniała, ale naprawdę jest to składnik, który zrewolucjonizował moje gotowanie. Kiedyś zrobię o niej osobny wpis.

      Sos ma głęboki aromat grzybów i ziół. Fajnie komponuje się z neutralną w smaku kaszą kukurydzianą. Natomiast drugą perełką na tym talerzu jest surówka z czerwonej kapusty. Może ktoś powiedzieć, że to przecież nic odkrywczego. Jednak surówki przygotowane domowym sposobem są czymś kompletnie innym, niż te które zalegają w plastikowych kubeczkach w marketowych chłodniach. Kapusta w tej surówce jest chrupiąca i świeża, a sama surówka doprawiona dużą ilością soku z cytryny i oleju lnianego to po prostu poezja. Mój faworyt tej zimy. 

      Tak prosty obiad, a tyle radości :) Zapraszam!

       

       

       

      polent kaszka kuurydziana sos wegański dla alergik bez śmietany

       

      składniki (na dwie duże porcje):

      sos:

      30g suszonych grzybów leśnych

      1 łyżka masła klarowanego lub oleju do smażenia

      1 nieduża cebula

      2 ząbki czosnku

      250g pieczarek

      niepełna łyżeczka suszonego tymianku

      niepełna łyżeczka suszonego rozmarynu

      pół łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu

      pół łyżeczki soli

      1 kopiasta łyżka mąki z ciecierzycy

      1 łyżka octu jabłkowego lub soku z cytryny

      opcjonalnie: kapary oraz listki trybuli do posypania przed podaniem


      polenta:

      2 szklanki bulionu warzywnego

      2,5 łyżki kaszki kukurydzianej ekspresowej

      łyżka masła lub oliwy


      surówka z czerwonej kapusty:

      pół główki niedużej kapusty

      płaska łyżeczka soli

      płaska łyżeczka zmielonego, czarnego pieprzu

      mała czerwona cebulka

      1 duże jabłko (lub dwa małe)

      sok z całej cytryny

      kilka łyżek oleju lnianego (lub innego do sałatek)

      opcjonalnie kilka posiekanych orzechów

      pełna łyżeczka substancji słodzącej (może być ksylitol, miód, zwykły cukier itd.)

       

      wykonanie:

      1. Najlepiej w pierwszej kolejności wykonać surówkę, by smaki zdążyły się przegryźć. W tym celu kapustę dość drobno szatkujemy i umieszczamy w misce. Posypujemy solą, a następnie długo i intensywnie mieszamy. Najlepiej założyć rękawiczki i ugniatać kapustę dłońmi, aż sól ją zmorzy. Powinna nieco zmięknąć i puścić soki. Następnie dodajemy cebulę pokrojoną w drobną kostkę, jabłka starte na tarce o grubych oczkach oraz pozostałe składniki i bardzo dokładnie mieszamy. Przykrywamy i odkładamy do lodówki.

      2. Suszone grzyby zalewamy półtorej szklanki wrzącej wody, przykrywamy i pozostawiamy do zmięknięcia najlepiej na około godzinę. Po tym czasie odcedzamy grzyby, ale nie wylewając wody w której się moczyły. Można pod sito podstawić miskę lub wyjąć je z wody łyżką cedzakową. Lekko odciskamy je z wody.

      3. Cebulę kroimy w pióra, czosnek w cienkie plasterki. Pieczarki obieramy i kroimy w plasterki.

      4. Na patelni rozgrzewamy masło klarowane. Podsmażamy na nim cebulę. Gdy się zeszkli dodajemy czosnek, a następnie odciśnięte z wody grzyby. Smażymy około 5 minut, uważając, aby cebulka nie przypaliła się i dodajemy pieczarki. Smażymy wszystko razem trzy minuty, a następnie dodajemy przyprawy i zalewamy wodą, w której moczyły się grzyby. Przykrywamy i dusimy, aż grzyby zmiękną. W zależności jakich grzybów użyliście oraz jak duże były kawałki może to potrwać od 30 do 60 minut. Najdłużej gotują się borowiki. 

      5. Gdy grzyby dojdą rozrabiamy mąkę z cieciorki w 1/3 szklanki zimnej wody i dodajemy do gotującego się sosu. Od razu dokładnie mieszamy i gotujemy wszystko razem kilka minut. Jeśli sos jest zbyt gęsty można dodać odrobinę wody. Jeśli jest zbyt rzadki można dodać więcej mąki lub pogotować tak długo, aż nadmiar wody wyparuje.

      6. Na sam koniec doprawiamy sos octem lub sokiem z cytryny.

      7. W celu przygotowania polenty zagotowujemy bulion, wsypujemy kaszę i mieszamy. Gdy kaszka zacznie gęstnieć dodajemy masło. Po około 3 minutach zdejmujemy garnek z palnika.

      8. Wykładamy polentę na talerz, polewamy sosem, posypujemy kaprami i trybulą. Dodatkowo nakładamy oczywiście porcję surówki z kapusty.

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 grudnia 2015 11:49
  • niedziela, 01 lutego 2015
    • Wegetariańska zapiekanka pasterska (shepherd's pie)

      Tak bardzo przyzwyczailiśmy się do internetu, że czasem chyba nie doceniamy jakie to genialne narzędzie. Często zarzucamy mu, że spłyca relacje międzyludzkie albo uzależnia dzieciaki, których próżno szukać dziś na trzepaku. Zapewne jest w tym wiele prawdy. Osobiście pamiętam świat "sprzed internetów" i wciąż nie mogę wyjść z podziwu jak inaczej on wyglądał.

      Odnosząc to chociażby do sfery kulinarnej. Czy zwróciliście uwagę jak bardzo zmieniło się domowe gotowanie porównując je do tego sprzed 20 lat? Kiedy byłam dzieckiem jadaliśmy bardzo tradycyjnie. Nowe przepisy i dania pojawiały się na naszym stole raczej rzadko. Zazwyczaj przepisywane na kartkach i gorliwie przekazywane z rąk do rąk, przez ciotki, babcie i znajome z pracy. Nie powiem miało to swój urok. Jednak zanim rzeczone karteczki objechały całą Polskę i dany przepis zyskał popularność trwało to dosłownie latami. Teraz możemy w kilka sekund znaleźć przepisy na dania z najdalszych zakątków świata. Ba! Dzięki internetowi mamy niemal nieograniczony dostęp do wyszukanych składników i przypraw. Znajdziemy gotowe tutoriale prezentujące najróżniejsze techniki gotowania. Jeśli tylko ktoś  chce w internecie znajdzie pokłady wiedzy na ten temat. Wydawać by się mogło, że internet to teraz tak normalna część życia, że powinien mi spowszednieć, ale wciąż nie przestaję się jarać. To wynalazek wszechczasów, który zmienił świat bezpowrotnie. 

      Naszło mnie na takie przemyślenia, gdy przygotowywałam dzisiejsze danie, a mianowicie placek pasterski. Jest to danie o brytyjskich korzeniach stąd często nawet u nas nazywane jest z angielska shepherd's pie lub cottage pie. W oryginale wygląda nieco inaczej, niż moje. Jest to mięso mielone zapiekane pod puree z ziemniaków. Jak wiecie lubię (i poniekąd muszę) kombinować, więc moja wersja jest odchudzona i wegetariańska. Zamiast tradyjnych ziemniaków użyłam batatów, a farsz zastąpiłam soczewicą z grzybami i rozmarynem. Mam nadzieję, że pomimo wielu zmian udało mi się zachować główną ideę tego dania - pod kremową kołderką ziemniaczanego puree znajdziecie konkretny i sycący środek. 

      Jeśli chodzi o inne warianty tego dania. Jeśli nie znajdziecie w pobliżu słodkich ziemniaków, możecie zastąpić je zwykłymi. Wówczas polecam nieco zmienić zestaw przypraw i dodać po prostu sól, pieprz i gałkę muszkatołową. Dobrą alternatywą dla batatów jest również dynia. Do soczewicy zamiast grzybów leśnych możecie dodać np. pieczarek lub w ogóle z nich zrezygnować. Przed zapieczeniem można posypać zapiekankę serem, który stworzy przyjemnie chrupiącą skórkę. Zamieniłam ser na zdrowy olej lniany, bo zależało mi, żeby danie było w miarę lekkie. Jeśli chodzi o przyprawy również pełna dowolność w zależności od Waszej fantazji, prefencji i dostępu do składników.

       

      fotografia kulinarna

       

       

      składniki na 3 porcje:

       

      spód:

      1 szklanka soczewicy zielonej

      1 mała cebula

      2 ząbki czosnku

      2 łyżki oliwy lub oleju

      garść suszonych grzybów leśnych

      kilka listków rozmarynu

      szczypta soli lub chlust sosu sojowego (np. grzybowego)

      pół łyżeczki pieprzu (użyłam kolorowego)

       

      puree z batatów:

      6 batatów

      2 łyżki oliwy lub stopionego masła

      1 łyżka soku z cytryny

      pół płaskiej łyżeczki soli

      pół łyżeczki kurkumy

      jedna trzecia łyżeczki kminu rzymskiego

      ćwierć łyżeczki pieprzu cayenne

       

      wierzch:

      po upieczeniu polałam zapiekanki odrobiną oleju lnianego i posypałam grubo zmielonym kolorowych pieprzem i listkami rozmarynu.

       

      wykonanie:

       

      1. Grzyby umieszczamy w niedużej miseczce i zalewamy mniej więcej połową szklanki wrzątku. Przykrywamy i pozostawiamy na minimum pół godziny, aby zmiękły.

      2. Bataty myjemy i nieobrane umieszczamy w garnku. Zalewamy wodą i gotujemy do miękkości.

      3. Cebulę siekamy w kostkę, a czosnek przeciskamy przez praskę (można też drobno posiekać)

      4. W garnku rozgrzewamy oliwę, na której na średnim ogniu podsmażamy cebulę raz po raz mieszając i pilnując, aby się nie przypaliła.

      5. W między czasie odciskamy grzyby (wody nie wylewamy, bo jeszcze się przyda) W miarę potrzeby można je posiekać na nieco mniejsze kawałki.

      6. Do smażącej się cebuli dorzucamy czosnek i grzyby. Wszystko razem podsmażamy jeszcze trzy minutki, a następnie i dolewamy wodę z grzybów + jeszcze szklankę świeżej wody. Dosypujemy soczewicę, doprawiamy rozmarynem, solą/sosem sojowym oraz pieprzem.

      7. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy, aż soczewica zmięknie (około 30 minut)

      8. Ugotowane bataty odcedzamy z wody, dajemy im chwilkę na przestygnięcie, aby nie oparzyły nam rąk, a następnie obieramy ze skóry. Do batatów dodajemy pozostałe składniki i wszystko razem miksujemy. Ewentualnie można użyć tłuczka do ziemniaków - puree wyjdzie równie dobre, choć może mniej gładkie.

      9. Następnie umieszczamy składniki w formach do zapiekania. Najlepiej użyć 2 lub 3 małych foremek na pojedyncze porcje, ponieważ gotowa zapiekanka nie da się pokroić, przełożona  z dużej formy na talerze może wyglądać nieszczególnie "wyjściowo". Jeśli jednak jest to Wam obojętne lub nie macie małych foremek możecie zapiec ją w jednej formie. Smak pozostanie taki sam.

      10. Piec 30 minut w temperaturze 180-190 stopni. 


       


       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (8) Pokaż komentarze do wpisu „Wegetariańska zapiekanka pasterska (shepherd's pie)”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 lutego 2015 21:01
  • niedziela, 12 października 2014
    • "Kobiety do garów" + przepis na wege krupnik

      Dzisiejszy przepis będzie tak prosty, że nie ma sensu długo się nad nim rozwodzić. Może zatem przy tej okazji (zakładając, że zdarzają się osoby czytające wstępy) przeleję na bloga kilka słów na temat, który często wypływa na fali różnych programów kulinarnych i wszechogarniacej mody na gotowanie, a i nierzadko wzbudza emocje wśród ludu.

      Czy to prawda, że mężczyźni lepiej gotują?

      Powiem szczerze, gdy wiele lat temu jako nieokrzesany podlotek po raz pierwszy usłyszałam tę teorię byłam wielce zbulwersowana i gotowa dać w pysk każdemu, kto ją głosił.

      "Co to za bzdura! Nie znam żadnego faceta, który potrafi zrobić przyzwoitą jajecznicę. Przecież to kobiety gotują na co dzień, mają więc większe doświadczenie. A mężczyźni? Phi! Nawet zrobienie podstawowych zakupów spożywczych bez komórki i pomocy żony ich przerasta, to co dopiero gotowanie?"

      No i faktycznie. Mało kto chyba zaprzeczy, że gdziekolwiek jadał pyszniej, niż u mamy lub babci. Za to zapytajcie taty, dziadka, brata lub wujka o przepis na pierogi ruskie. Niczym Wróżbita Maciej jestem w stanie zobaczyć oczyma wyobraźni ich skonsternowane miny. 

      Nie da się jednak nie zauważyć "obiektywnych faktów", że wśród zawodowych kucharzy przeważa płeć brzydka, o czym mogłam się przekonać pracując w gastronomii. Ba! Niejednokrotnie miałam okazję usłyszeć, że kuchnia to w ogóle nie jest miejsce dla kobiet. Czyli jak to w końcu jest? I jak to się ma do największego koszmaru feministek, czyli sławnego hasła: "kobiety do garów!"

      Słyszałam takie teorie, że mężczyźni mają więcej kubków smakowych i co za tym idzie lepszy smak. Jako człowiek sceptyczny, dopóki nie ujrzę wiarygodnych wyników badań przeprowadzonych przez uznawaną Akademię Medyczną w życiu nie uwierzę te bzdury powielane bezmyślnie w internecie. Przecież to właśnie Panowie częściej gustują w pikantnych, mocno przyprawionych, słonych daniach oraz ostrych trunkach. Czy gdyby mieli tak wrażliwe, wyczulone na smaki podniebienia, potrzebowaliby tych mocnych doznań smakowych? No nie sądzę! Ta teoria chyba się nie klei. ;)

      Zatem jak rozstrzygnąć spór, która z płci posiada większe predyspozycje do osiągania kulinarnych wyżyn? Mam na ten temat kilka przemyśleń.

      Ten kto nie miał okazji widzieć pracy kuchni restauracyjnej przy sali pełnej gości i szczycie ruchu, ten chyba nie jest w stanie wyobrazić sobie jakie sceny tam zachodzą. Ja kilka razy przemykałam przez takie pomieszczenie i mogę Wam potwierdzić - Hell's Kitchen to nie mit. To NIE jest sielskie pomieszczenie pokazywane w reklamach, gdzie uwijają się uśmiechnięci Panowie w lśniących bielą fartuszkach, a na patelniach uroczo skwierczą rumiane kotlety. To gorąca pieczara parą i ogniem buchająca. To miejsce gdzie pot spływa nie tylko po twarzy. Miejce gdzie balansuje się na tłuszczu i resztkach jedzenia, których nie ma czasu posprzątać z podłogi, gdy głodny klient czeka obiad. Miejsce gdzie słowa "kurwa" pada nieporównywalnie częściej niż w najdłuższym, warszawskim korku. Miejsce gdzie nierzadko leje się krew lub skóra schodzi na skutek poparzeń. Wierzcie mi praca kucharza jest jedną z najtrudniejszych jakie można sobie wyobrazić, pomijając już nawet fakt, że przypada na piątek, świątek i niedzielę. Walka z czasem i stresem bywa wyczerpująca zwłaszcza w tzw. barowe dni. 

      Chyba nie trudno się domyślić, że te warunki są dla kobiety trudne do ogarnięcia, chociażby kondycyjnie. Gdy trzeba zdecydowaną ręką, w mgnieniu oka przerzucić naleśniora na patelni, sprawnie  i szybko posiekać cebulę ostrym nożem, w kilku ruchach poćwiartować kurczaka czy wybebeszyć inne martwe zwierzę - facet sprawdza się zdecydowanie lepiej. I mówię to z wielkim uznaniem. Bez cienia ironii. Na profesjonalnej kuchni gdzie liczy się szybkość, energiczność i siła nie ma miejsca na słabości i babskie mazanie się. Na kobietki na kuchni trzeba uważać, aby ich niechcący nie potrącić w ferworze walki (co innego zahaczyć ramieniem równego sobie kolegę, a co innego staranować kruchą koleżankę). Nierzadko trzeba im pomagać lub wyręczać w trudniejszych zadaniach. Nie chcę aby to zabrzmiało dyskryminująco, ale gdybym miała restaurację chyba zatrudniałabym wyłącznie kucharzy w spodniach. No chyba, że trafiłabym na jakąś wyjątkowo dziarską kobitę, to oczywiście dałabym jej szansę ;)

      Czy to jednak oznacza, że my kobiety nie potrafimy gotować? Oczywiście, że nie! I powiem więcej - wcale nie jesteśmy w tym gorsze od mężczyzn. Po prostu gotujemy inaczej. Mężczyźni podchodzą do kuchni bardziej ambicjonalnie, działając w duchu rywalizacji. Ponad wszystko chcą wykazać się, a ich celem jest stworzenie perfekcyjnego dania, które będzie najlepsze. Nie dziwota, że wśród szefów kuchni jest więcej mężczyzn. Kobiety natomiast gotują bardziej emocjonalnie, myśląc o tym jaką przyjemność da ten posiłek osobom, dla których powstaje. Naszym celem jest zrobienie jedzenia, które spowoduje radość dzieci czy zapewni uznanie bliskich. Rzadziej traktujemy gotowanie jako wyzwanie lub zawody, ale wkładamy w nie całe swoje serce. Oczywiście trochę generalizuję, bo na pewno są osoby obojga płci, które mają inne podejście do tematu, ale myślę, że to taka ogólna tendencja.

      Moim zdaniem nie ma żadnych przesłanek, które dowodziłyby, że kobiety mają gorszy smak, uboższą fantazję kulinarną czy mniejsze zdolności. Po prostu gotujemy delikatniej, powoli i z większą czułością - dlatego mniej nas widać w profesjonalnych kuchniach, gdzie w cenie są inne zalety, właściwe mężczyznom. 

      Dziękuję tym, którzy wytrwali do końca mojego wywodu. Dajcie znać w komentarzu czy zgadzacie się ze mną, czy macie swoje zdanie na ten temat.

      Dziś przepis na popularną i sycącą, polską zupę a mianowicie krupnik. U mnie w wersji wege. Można powiedzieć, że jest to zupa warzywna z kaszą, jednak dla mnie krupnik nie byłby krupnikiem bez dorzucenia kilku suszonych grzybków, które zmieniają jego aromat i dodają charakteru. Możecie wybrać taki gatunek kaszy, który najbardziej Wam smakuje. Mnie odpowiada kasza perłowa, ale możecie użyć również pęczaku, drobnej kaszy jęczmiennej lub nawet jaglanej. Jeśli chodzi o warzywa wiem, że niektórzy ścierają je w słupki. Mne krupnik najbardziej smakuje z uczciwymi, dyżymi kawałkami włoszczyzny dlatego pokroiłam je w sporą kostkę. Cóż więcej mogę dodać? Krupnik to pyszna rozgrzewająca zupka, która podobnie jak mój ukochany barszcz ukraiński wyśmiecie smakuje jesienią i zimą. Zatem do dzieła! :)

       


       

      składniki:

      1 duża marchew

      1 pietruszka

      2 ziemniaki

      1 por

      2 ziemniaki

      1/2 niedużego selera

      100g kaszy jęczmiennej perłowej

      kilka suszonych grzybków

      pęczek natki pietruszki

      1 ząbek czosnku

      1,5 płaskiej łyżeczki soli

      1 płaska łyżeczka pieprzu

      4 listki laurowe

      kilka ziarenek ziela angielskiego

      2 łyżki oleju rzepakowego

      1-2 łyżki sosu sojewego grzybowego lub zwyłego (opcjonalnie)

      4 łyżki oleju rzepakowego (opcjonalnie)

      2 l wody

       

      wykonanie:

      1. Włoszczyznę i ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę, a pora w plasterki.

      2. Natkę pietruszki płuczemy. Odcinamy część w listkami i dokładnie siekamy, a pozostałe łodyżki związujemy czystą gumką recepturką lub ewentualnie białą nitką.

      3. W garnku rozgrzewamy olej i wrzucamy warzywa. Przesmażamy je razem około 5 minut raz po raz mieszając.

      4. Wlewamy do garnka wodę. Dodajemy  listki laurowe, sól, pieprz, ziele angielskie, ząbek czosnku w całości, związane łodyżki pietruszki. 

      5. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy około 10 minut. Następnie wsypujemy kaszę (na początku może wydawać się jej mało, ale bardzo spęcznieje podczas gotowania, więc uwierzcie mi - ta ilość będzie wystarczająca) i całość gotujemy jeszcze 15 minut. 

      6. Gdy warzywa i kasza zmiękną zestawiamy garnek z palnika, wyjmujemy łodyżki pietruszki i dodajemy posiekaną natkę. 

      7. Gdy zupa przestygnie smakujemy. W razie potrzeby i według własnego gustu możemy doprawić zupę sosem sojowym oraz lejem lnianym.

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „"Kobiety do garów" + przepis na wege krupnik”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      niedziela, 12 października 2014 19:48
  • poniedziałek, 09 grudnia 2013
    • Pierogi pieczone z grzybami

      Dziś propozycja pierogów pieczonych, które z powodzeniem mogą się znaleźć na wigilijnym stole. Prze świętami zazwyczaj mamy dużo do zrobienia w kuchni, więc polecam przygotować je już teraz i zamrozić. Ciasto wykonałam według mojego niezawodnego przepisu: klik!  tym razem jednak nie dodałam kurkumy i ozdobiłam je makiem. Farsz zrobiony jest z niewyszukanych składników, ale zapewniam Was, że smakuje wybornie.


      piękne zdjęcia kulinarne

      składniki farszu:

      1kg pieczarek

      3 średnie cebule

      2 ząbki czosnku

      50-100g suszonych grzybów leśnych

      150g sera o wyrazistym smaku (może być lazur, brie, gorgonzola, pikantny ser żółty lub wege odpowiedniki)

      1 pełna łyżka tymianku (można zastąpić posiekaną natką pietruszki)

      40g masła

      sól, pieprz do smaku

      sok z połowy cytryny lub odrobina jasnego octu winnego

       

      wykonanie:

      1. Ciasto przygotowujemy zgodnie z tym przepisem: klik!

      2. Grzyby suszone zalewamy wrzątkiem, przykrywamy i odstawiamy na minimum pół godzinki, aby zmiękły

      3. Pieczarki obieramy i drobno kroimy. Ja swoje starłam przy uzyciu robota kuchennego na tarce o średnich oczkach.

      4. Cebulę kroimy w kostkę i smażymy, na maśle, aż się zeszkli. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, a następnie pieczarki. Na początek można dolać odrobinę wody, w której moczą się grzybki suszone, aby pieczarki się nie przypaliły. Do garnka dorzucamy tymianek, sól i pieprz i wszystko razem dusimy na średnim ogniu.

      5. W między czasie odcedzamy grzybki suszone. Siekamy je drobno i również dorzucamy do garnka.

      6. Gdy pieczarki zmiękna i lekko ściemnieją dodajemy pokrojony w kostkę ser. Na koniec doprawiamy sokiem z cytryny.

      7. Jeśli pieczarki puściły dużo wody, która nie zdążyła odparować można dodać do farszu 2 łyżki bułki tartej.

      8. Gdy farsz przestygnie lepimy pierogi i postępujemy zgodnie z przepisem.

       

      boże narodzenie przepisy

       

       

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Pierogi pieczone z grzybami”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 09 grudnia 2013 07:50

Kalendarz

Czerwiec 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Wyszukiwarka

Tagi

Autorzy

Kanał informacyjny

Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Odszukaj.com - przepisy kulinarne Top blogi Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl
zBLOGowani.pl

Opcje Bloxa