Wpisy otagowane „kasza jęczmienna”

  • niedziela, 12 października 2014
    • "Kobiety do garów" + przepis na wege krupnik

      Dzisiejszy przepis będzie tak prosty, że nie ma sensu długo się nad nim rozwodzić. Może zatem przy tej okazji (zakładając, że zdarzają się osoby czytające wstępy) przeleję na bloga kilka słów na temat, który często wypływa na fali różnych programów kulinarnych i wszechogarniacej mody na gotowanie, a i nierzadko wzbudza emocje wśród ludu.

      Czy to prawda, że mężczyźni lepiej gotują?

      Powiem szczerze, gdy wiele lat temu jako nieokrzesany podlotek po raz pierwszy usłyszałam tę teorię byłam wielce zbulwersowana i gotowa dać w pysk każdemu, kto ją głosił.

      "Co to za bzdura! Nie znam żadnego faceta, który potrafi zrobić przyzwoitą jajecznicę. Przecież to kobiety gotują na co dzień, mają więc większe doświadczenie. A mężczyźni? Phi! Nawet zrobienie podstawowych zakupów spożywczych bez komórki i pomocy żony ich przerasta, to co dopiero gotowanie?"

      No i faktycznie. Mało kto chyba zaprzeczy, że gdziekolwiek jadał pyszniej, niż u mamy lub babci. Za to zapytajcie taty, dziadka, brata lub wujka o przepis na pierogi ruskie. Niczym Wróżbita Maciej jestem w stanie zobaczyć oczyma wyobraźni ich skonsternowane miny. 

      Nie da się jednak nie zauważyć "obiektywnych faktów", że wśród zawodowych kucharzy przeważa płeć brzydka, o czym mogłam się przekonać pracując w gastronomii. Ba! Niejednokrotnie miałam okazję usłyszeć, że kuchnia to w ogóle nie jest miejsce dla kobiet. Czyli jak to w końcu jest? I jak to się ma do największego koszmaru feministek, czyli sławnego hasła: "kobiety do garów!"

      Słyszałam takie teorie, że mężczyźni mają więcej kubków smakowych i co za tym idzie lepszy smak. Jako człowiek sceptyczny, dopóki nie ujrzę wiarygodnych wyników badań przeprowadzonych przez uznawaną Akademię Medyczną w życiu nie uwierzę te bzdury powielane bezmyślnie w internecie. Przecież to właśnie Panowie częściej gustują w pikantnych, mocno przyprawionych, słonych daniach oraz ostrych trunkach. Czy gdyby mieli tak wrażliwe, wyczulone na smaki podniebienia, potrzebowaliby tych mocnych doznań smakowych? No nie sądzę! Ta teoria chyba się nie klei. ;)

      Zatem jak rozstrzygnąć spór, która z płci posiada większe predyspozycje do osiągania kulinarnych wyżyn? Mam na ten temat kilka przemyśleń.

      Ten kto nie miał okazji widzieć pracy kuchni restauracyjnej przy sali pełnej gości i szczycie ruchu, ten chyba nie jest w stanie wyobrazić sobie jakie sceny tam zachodzą. Ja kilka razy przemykałam przez takie pomieszczenie i mogę Wam potwierdzić - Hell's Kitchen to nie mit. To NIE jest sielskie pomieszczenie pokazywane w reklamach, gdzie uwijają się uśmiechnięci Panowie w lśniących bielą fartuszkach, a na patelniach uroczo skwierczą rumiane kotlety. To gorąca pieczara parą i ogniem buchająca. To miejsce gdzie pot spływa nie tylko po twarzy. Miejce gdzie balansuje się na tłuszczu i resztkach jedzenia, których nie ma czasu posprzątać z podłogi, gdy głodny klient czeka obiad. Miejsce gdzie słowa "kurwa" pada nieporównywalnie częściej niż w najdłuższym, warszawskim korku. Miejsce gdzie nierzadko leje się krew lub skóra schodzi na skutek poparzeń. Wierzcie mi praca kucharza jest jedną z najtrudniejszych jakie można sobie wyobrazić, pomijając już nawet fakt, że przypada na piątek, świątek i niedzielę. Walka z czasem i stresem bywa wyczerpująca zwłaszcza w tzw. barowe dni. 

      Chyba nie trudno się domyślić, że te warunki są dla kobiety trudne do ogarnięcia, chociażby kondycyjnie. Gdy trzeba zdecydowaną ręką, w mgnieniu oka przerzucić naleśniora na patelni, sprawnie  i szybko posiekać cebulę ostrym nożem, w kilku ruchach poćwiartować kurczaka czy wybebeszyć inne martwe zwierzę - facet sprawdza się zdecydowanie lepiej. I mówię to z wielkim uznaniem. Bez cienia ironii. Na profesjonalnej kuchni gdzie liczy się szybkość, energiczność i siła nie ma miejsca na słabości i babskie mazanie się. Na kobietki na kuchni trzeba uważać, aby ich niechcący nie potrącić w ferworze walki (co innego zahaczyć ramieniem równego sobie kolegę, a co innego staranować kruchą koleżankę). Nierzadko trzeba im pomagać lub wyręczać w trudniejszych zadaniach. Nie chcę aby to zabrzmiało dyskryminująco, ale gdybym miała restaurację chyba zatrudniałabym wyłącznie kucharzy w spodniach. No chyba, że trafiłabym na jakąś wyjątkowo dziarską kobitę, to oczywiście dałabym jej szansę ;)

      Czy to jednak oznacza, że my kobiety nie potrafimy gotować? Oczywiście, że nie! I powiem więcej - wcale nie jesteśmy w tym gorsze od mężczyzn. Po prostu gotujemy inaczej. Mężczyźni podchodzą do kuchni bardziej ambicjonalnie, działając w duchu rywalizacji. Ponad wszystko chcą wykazać się, a ich celem jest stworzenie perfekcyjnego dania, które będzie najlepsze. Nie dziwota, że wśród szefów kuchni jest więcej mężczyzn. Kobiety natomiast gotują bardziej emocjonalnie, myśląc o tym jaką przyjemność da ten posiłek osobom, dla których powstaje. Naszym celem jest zrobienie jedzenia, które spowoduje radość dzieci czy zapewni uznanie bliskich. Rzadziej traktujemy gotowanie jako wyzwanie lub zawody, ale wkładamy w nie całe swoje serce. Oczywiście trochę generalizuję, bo na pewno są osoby obojga płci, które mają inne podejście do tematu, ale myślę, że to taka ogólna tendencja.

      Moim zdaniem nie ma żadnych przesłanek, które dowodziłyby, że kobiety mają gorszy smak, uboższą fantazję kulinarną czy mniejsze zdolności. Po prostu gotujemy delikatniej, powoli i z większą czułością - dlatego mniej nas widać w profesjonalnych kuchniach, gdzie w cenie są inne zalety, właściwe mężczyznom. 

      Dziękuję tym, którzy wytrwali do końca mojego wywodu. Dajcie znać w komentarzu czy zgadzacie się ze mną, czy macie swoje zdanie na ten temat.

      Dziś przepis na popularną i sycącą, polską zupę a mianowicie krupnik. U mnie w wersji wege. Można powiedzieć, że jest to zupa warzywna z kaszą, jednak dla mnie krupnik nie byłby krupnikiem bez dorzucenia kilku suszonych grzybków, które zmieniają jego aromat i dodają charakteru. Możecie wybrać taki gatunek kaszy, który najbardziej Wam smakuje. Mnie odpowiada kasza perłowa, ale możecie użyć również pęczaku, drobnej kaszy jęczmiennej lub nawet jaglanej. Jeśli chodzi o warzywa wiem, że niektórzy ścierają je w słupki. Mne krupnik najbardziej smakuje z uczciwymi, dyżymi kawałkami włoszczyzny dlatego pokroiłam je w sporą kostkę. Cóż więcej mogę dodać? Krupnik to pyszna rozgrzewająca zupka, która podobnie jak mój ukochany barszcz ukraiński wyśmiecie smakuje jesienią i zimą. Zatem do dzieła! :)

       


       

      składniki:

      1 duża marchew

      1 pietruszka

      2 ziemniaki

      1 por

      2 ziemniaki

      1/2 niedużego selera

      100g kaszy jęczmiennej perłowej

      kilka suszonych grzybków

      pęczek natki pietruszki

      1 ząbek czosnku

      1,5 płaskiej łyżeczki soli

      1 płaska łyżeczka pieprzu

      4 listki laurowe

      kilka ziarenek ziela angielskiego

      2 łyżki oleju rzepakowego

      1-2 łyżki sosu sojewego grzybowego lub zwyłego (opcjonalnie)

      4 łyżki oleju rzepakowego (opcjonalnie)

      2 l wody

       

      wykonanie:

      1. Włoszczyznę i ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę, a pora w plasterki.

      2. Natkę pietruszki płuczemy. Odcinamy część w listkami i dokładnie siekamy, a pozostałe łodyżki związujemy czystą gumką recepturką lub ewentualnie białą nitką.

      3. W garnku rozgrzewamy olej i wrzucamy warzywa. Przesmażamy je razem około 5 minut raz po raz mieszając.

      4. Wlewamy do garnka wodę. Dodajemy  listki laurowe, sól, pieprz, ziele angielskie, ząbek czosnku w całości, związane łodyżki pietruszki. 

      5. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy około 10 minut. Następnie wsypujemy kaszę (na początku może wydawać się jej mało, ale bardzo spęcznieje podczas gotowania, więc uwierzcie mi - ta ilość będzie wystarczająca) i całość gotujemy jeszcze 15 minut. 

      6. Gdy warzywa i kasza zmiękną zestawiamy garnek z palnika, wyjmujemy łodyżki pietruszki i dodajemy posiekaną natkę. 

      7. Gdy zupa przestygnie smakujemy. W razie potrzeby i według własnego gustu możemy doprawić zupę sosem sojowym oraz lejem lnianym.

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „"Kobiety do garów" + przepis na wege krupnik”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      niedziela, 12 października 2014 19:48
  • czwartek, 10 października 2013
    • Kaszotto z grzybami i zapiekana brukselka

      Muszę przyznać, że gdy pierwszy raz usłyszałam słowo "kaszotto" parsknęłam śmiechem. "Co to za dziwny wynalazek?" pomyślałam. Ta przekombinowana nazwa zniechęciła mnie do wypróbowania tegoż dania na dłuższy czas, bo nie lubię przesadnie wymyślnych potraw. Dziś również nie przyznałabym jej nagrody w kategorii: Najzgrabniejsze Słowa Polskie, jednak na swój pokraczny sposób oddaje ona istotę tego dania. Jest to bowiem kasza przyrządzona zgodnie z zasadami gotowania risotta. Smak zdecydowanie nadrobił nie najlepsze pierwsze wrażenie. Kaszotto ma bowiem przyjemną, kremową konsystencję, a w tym wydaniu również szlachetny grzybowy aromat. Aż chciałoby się rzec: "Pyszotto!" :)

       


       

       

      składniki 3-4 porcje:

      kaszotto:

      100g grubej kaszy jęczmiennej

      garść suszonych grzybów

      2 łyżki oleju rzepakowego

      1 średnia cebula

      1-2 ząbki czosnku

      1/4 szklanki białego wina (jeśli nie macie można na koniec doprawić kaszotto sokiem z cytryny lub białym octem winnym)

      ok. 300ml gorącego bulionu warzywnego

      sól, pieprz do smaku

      1 łyżka sera typu parmezan (można pominąć)

      2 łyżki posiekanej natki pietruszki

       

      brukselka zapiekana:

      400g świeżej brukselki

      2 łyżki oleju rzepakowego

      1 ząbek czosnku

      2 czubate łyżki drobno posiekanych orzechów

      sól, pieprz według smaku

      0,5 łyżeczki mielonego kminku

       

      wykonanie:

      1. Grzyby zalewamy wrzątkiem, przykrywamy i odstawiamy na minimum kilkanaście minut.

      2. Brukselkę obieramy z wierzchnich listków i dokładnie myjemy, a następnie blanszujemy 3 minuty we wrzątku. Odcedzamy i polewamy olejem, doprawiamy solą, pieprzem, kminem rzymskim, kminkiem oraz ząbkiem czosnku, i dokładnie mieszamy, aby brukselki pokryły się przyprawami. Umieszczamy je w naczyniu żaroodpornym i posypujemy orzechami. Zapiekamy około 20 minut w temperaturze 180-190 stopni.

      3. Gdy brukselki są w piekarniku przygotowujemy kaszotto. Grzyby odciskamy z wody (której nie wylewamy!) i kroimy na mniejsze kawałki. Posiekaną cebulę oraz czosnek podsmażamy na oleju. Gdy cebula się zeszkli dodajemy grzyby,  a następnie kaszę. Chwilkę ją prażymy, a następnie dolewamy lekko podgrzane wino. Gdy wino wyparuje dodajemy wodę od grzybów. Gdy ta się wchłonie dolewamy stopniowo bulion, za każdym razem gdy poprzednia porcja się wchłonie. Ważne, aby był on cały czas gorący dlatego warto pozostawić go na bardzo małym gazie. Czynność kontynuujemy dotąd, aż kasza zmięknie, czyli mnie więcej 20 minut. Na koniec dodajemy parmezan.

      4. Kaszotto wykładamy na talerz i podajemy wraz z upieczonymi brukselkami.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Kaszotto z grzybami i zapiekana brukselka”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      czwartek, 10 października 2013 07:35

Kalendarz

Sierpień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Wyszukiwarka

Tagi

Autorzy

Kanał informacyjny

Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Odszukaj.com - przepisy kulinarne Top blogi Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl
zBLOGowani.pl

Opcje Bloxa