akcesoria i sprzęt kuchenny

  • czwartek, 10 listopada 2016
    • Blender Bosch MaxoMixx MSM88190 - moja opinia

      Któż z nas nie lubi zakupów? Jeśli tylko fundusze pozwalają, to jeden z najprzyjemniejszych sposobów na poprawę nastroju, zwłaszcza gdy jesień tak szara i ponura jak tegoroczna. Jako blogerka kulinarna jestem stety/niestety pozbawiona tej przyjemności, bo większość "zabawek", które mam w kuchni dostałam lub wygrałam. Jednak tym razem sama sobie zrobiłam prezent i zakupiłam to cudne cacuszko, które dziś Wam zaprezentuję. Radość niesamowita! Czekałam na kuriera z paczką jak dziecko na Świętego Mikołaja. 

      Przejdźmy zatem do rzeczy. Model, który posiadam to Bosch MaxoMixx MSM88190. Wiecie, że jestem fanką Boscha. Mój poprzedni pomocnik, o którym pisałam tutaj po blisku pięciu latach wytężonej pracy odchodzi na emeryturę. Zatem wybór marki był dla mnie oczywisty. 

      Cena, którą zapłaciłam to 370zł. Może wydawać się wysoka jak na blender, ale ta wersja zawiera tak wiele przystawek i zastowań, że wręcz nie godzi się, aby nazywać to urządzenie zwykłym blenderem. W moim odczuciu jest to wielofunkcyjny robot. Oprócz tego, że można przy jego użyciu zmiksować koktajl lub zupę, pozwala on również na kruszenie lodu, ubijanie piany, mielenie orzechów na masło, tarcie ziemniaków na placki i kluski, rozdrabnianie warzyw na świeże surówki. Jeśli natomiast zależy Wam wyłącznie na porządnym blenderze ręcznym w serii MaxoMixx znajdziecie bardziej podstawową wersję MSM87130, w cenie około 200zł. 

      Dla mnie osobiście ważny jest wygląd sprzętu kuchennego. Bardzo przyjemne wrażenie zrobił na mnie nowoczesny design tego urządzenia. Połączenie czerni z półmatowym srebrem (lub jak można przeczytać na stronie producenta szczotkowaną stalą)  prezentuje się nadzwyczaj elegancko. Cieszy oko, aż szkoda chować tak ładną rzecz do szafy.


      Przejdźmy zatem do szczegółów. 


      Zestaw, który zakupiłam zawiera:


      Końcówkę do ubijania


      Mówiąc szczerze myślałam, że nie będę z niej zbyt często korzystać, bo mam Kitchenaida, który bardzo sprawnie wykonuje tę robotę. Jednak czasem mam potrzebę ubicia na szybko kilku jajek na omleta lub śmietany kokosowej do deserów, czy chociażby porządnego rozmieszania odżywki białkowej lub usunięcia grudek z ciasta naleśnikowego. Zaskoczyło mnie jak szybko i dobrze można zrobić to przy użyciu Bosch MaxoMixx. Końcówka wyglądała na bardzo delikatną w porównaniu do ciężkiej ubijaczki KA. Kluczowa jest tu zapewne moc (800W). Omlet z jaj napowietrzonych przy jego użyciu był puszysty jak biszkopt, a bita śmietana zwarta i sztywna. 

       

      blender bosch

       

      Końcówka miksująca

       

      To idealne narzędzie do przyrządzania wszelkiego rodzaju koktajli, a także miksowania zup na gładkie kremy. Jest wykonana bardzo solidnie, łatwo się ją montuje i demontuje. Nie sprawia również trudności jeśli chodzi o jej czyszczenie. 

       

      blender bosch

       


      Rozdrabniacz z wyjmowanym ostrzem


      Zgodnie z zaleceniami producenta ten element zestawu służy do rozdrabniania czekolady na wiórki, orzechów na posypkę, twardego sera typu parmezan, cebuli lub czosnku. Na pewno rewelacyjnie sprawdzi się jako narzędzie do przygotowania pesto, hummusu i past do chleba.

       

       

      Ostatnio zaryzykowałam i poddałam go ciężkiej próbie zmielenia orzechów nerkowca na masło. Moje zaskoczenie i radość były wielkie, bo okazało się, że nie tylko poradził sobie z tym zadaniem, ale również zajęło mu to dosłownie 3 minutki. Fakt, że dla lepszego poślizgu dodałam łyżeczkę oleju kokosowego i mieliłam tylko 200 gramów orzechów, ale już po chwili mogłam się cieszyć przepysznym i zdrowym masełkiem, które widzicie na zdjęciu.   

       

      Mini food processor


      Z wielofunkcyjnym nożem, nożem do zagniatania ciast oraz 4 tarczami do siekania na cienko i grubo, krojenia w plastry na cienko i grubo.

       

       

      To dobre narzędzie dla osób, które mają rodzinę lub chcą zdrowo się zdrowo odżywiać ponieważ pozwala na ekspresowe przygotowanie różnego rodzaju surówek i sałatek ze świeżych warzyw, farszów do naleśników i pierogów. Dzięki niemu zapewne częściej będę przygotowywać placki ziemniaczane oraz kotlety warzywne. Przyda mi się również do mielenia twarogu na serniki oraz wyrabiania ciasta kruchego. Dodany do niego specjalny nożyk do kruszenia lodu co ułatwi przygotowywanie karnawałowych drinków i mojej ulubionej mrożonej kawy.


      Największe zalety blendera MaxoMixx MSM88190 to:


       - Duża moc 800W 

      Bardzo mi na niej zależało, bo to połowa sukcesu jeśli chodzi o funkcjonalność. Dzięki temu wszystkie przygotowane dania będę mieć idealnie gładką konsystencję. Nie bez znaczenia jest również 12 stopniowa regulacja mocy oraz dwa przyciski pracy: normalny i turbo

       - Niezwykła dbałość o detale

      Sama nie zaprojektowałabym bardziej praktycznego sprzętu. Widać, że wszystkie elementy zostały starannie przemyślane tak, aby korzystanie z niego było czystą przyjemnością.

      Począwszy od spiralnego kabla, który nie plącze się, nie zwisa i nie przeszkadza podczas pracy. Poprzez pokrywki do pojemników, które umożliwiają przechowywanie w lodówce bez potrzeby brudzenia kolejnych naczyń czy folii spożywczej. Skończywszy na tym, że nawet pojemnik do miksowania ma nie tylko miarkę, ale również tak wyprofilowany brzeg, aby ułatwić przelewanie np. koktajlu do szklanki bez brudzenia stołu.  Rozdrabniacz posiada przyssawki, dzięki którym nie szuramy nim po blacie podczas pracy. Niemożliwym jest również otwarcie go podczas pracy, co zdarzało mi się w przypadku blendera innej firmy. To pozornie tylko szczegóły, ale wszystkie razem składają się na to, że korzysta się z niego bezproblemowo. 

      - Nie zajmuje dużo miejsca

      Owszem. Zestaw zawiera sporo części, ale sama "matka" czyli część, która ma silnik i wprawia w ruch wszystkie elementy jest stosunkowo mała. Zwłaszcza biorąc pod uwagę jak dużą ma moc. 

       

      Jak do tej pory nie zauważyłam żadnych wad tego blendera. Gdybym miała mocno się czepiać przyciski są dość głęboko zamontowane, co jest odrobinę niewygodne. Ma to jednak swoje plusy, bo brak wystających przycisków daje gwarancję, że nie uruchomimy sprzętu niechcący w niepożądanym momencie. W miarę korzystania z blendera będę aktualizować ten post jeśli tylko zauważę jakieś niedogodności, ale wierzę, że się nie pojawią.

       

      Podsumowując, szczerze polecam ten blender, bo z lepszym nie mialam okazji pracować. Jest mocny, nowoczesny, piękny i bardzo funkcjonalny. Wielkie gratulacje dla producenta, bo widać, że się przyłożył. 

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Blender Bosch MaxoMixx MSM88190 - moja opinia”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      czwartek, 10 listopada 2016 19:28
  • piątek, 15 sierpnia 2014
    • Czy warto kupić KitchenAid?

      W tym miesiącu mija rok odkąd używam KitchenAida. Jak się domyślacie miałam okazję przetestować go w najróżniejszych sytuacjach. Chciałabym podzielić się moją, subiektywną opinią na jego temat.


       


       

       

      Na początek trochę mojej historii. Jakiś czas temu moje poczynania piekarniczo-cukiernicze rozwinęły się na tyle, że zaczęłam odczuwać brak pomocnika kuchennego, który wyręczyłby mnie w zagniataniu ciasta drożdżowego lub ubijaniu piany. Miałam co prawda wówczas mojego poczciwego Boscha, ale okazało się, że nie ma możliwości dokupienia do niego odpowiednich końcówek. Stanęłam zatem przed wyborem odpowiedniego dla mnie miksera planetarnego. Jako osoba, która lubi ładne rzeczy zakochałam się w KitchenAid od pierwszego wrażenia. Jego retro stylówka rodem z amerykańskiego filmu z lat 50-tych po prostu rzuciła na mnie urok. I ten wybór kolorów – od cukierkowego różu, pastelowych błękitów, turkusów, poprzez soczystą limonkę i klasyczną czerwień, aż do głębokich i metalicznych  odcieni. Można oszaleć! Amerykanie wiedzą jak przyprawić konsumenta o zawrót głowy i jak wywołać w nim żądze posiadania. Przeglądałam najróżniejsze strony internetowe w poszukiwaniu promocji, ale niestety. Jakby nie liczyć cena była równie porażająca jak uroda „Kiciusia”. Chodziłam wokół niego kilka miesięcy. Myślałam, wzdychałam, rozważałam…W końcu jednak rozsądek zaczął dochodzić do głosu. Doszłam do wniosku, że wydanie blisko trzech tysięcy na bądź co bądź mikser to szaleństwo. Z wielkim żalem i bólem serca pogodziłam się z tym, że KitchenAid nigdy nie będzie mój. W zasadzie już zdecydowałam się na młodszego brata mojego Boscha z serii MUM, gdy los zesłał mi ogromną niespodziankę. Dokładnie rok temu otrzymałam wiadomość, że mój wpis na temat oleju rzepakowego został wybrany spośród 600 zgłoszonych i nagrodzony żółciutkim, wymarzonym Kiciusiem! Moją radość trudno opisać słowami. Jako trzydziestoletnia wówczas kobieta skakałam po całym pokoju ze szczęścia raz po raz zerkając jeszcze na monitor z wynikami konkursu, bo nie dowierzałam, że to właśnie mnie spotkało takie wyróżnienie. Majgaaaad! Będę mieć takiego robota jak Martha Stewart! Gdy tylko okrzepły pierwsze emocje zaczęłam perfekcyjnie i szczegółowo pucować całą kuchnię, aby przygotować ją na uroczyste przywitanie, a w nocy śniłam, o tym, że już u mnie jest i mrucząc wyrabia słodkie cudeńka. Niezła psychoza co? Tak wiem – jestem lekko nienormalna :) W końcu wymarzony robocik stanął na moim kuchennym blacie, a dziś gdy nabrałam dystansu mogę w rzetelny sposób opisać jak mi się z nim pracuje.


       


       

       

      Generalnie nie będę skupiać się na parametrach technicznych, bo nie jestem inżynierem. Chcę opisać Wam jak KA sprawdza się w akcji i czy jego sława jest zasłużona.

       

      Powiem szczerze, że przy pierwszym uruchomieniu spotkało mnie małe rozczarowanie. Wcześniej tyle naczytałam się na temat tego jak, to KitchenAid cichutko chodzi. Odgłos jego pracy porównuje się nawet do mruczenia kota. Powiem szczerze - nie wiem kto to wymyślił. Dźwięk to normalny hałas robota. Oczywiście nie tak dokuczliwy jak jazgot mojego starego Boscha, który hałasuje jak wiertara. Ale mruczenie kota? Litości :)

       

      W komplecie dostałam trzy końcówki:

       

      - hak do zagniatania

       

      Doskonale sprawdza się do zagniatania ciasta drożdżowego. Dzięki dobremu wyrobieniu jest napowietrzone, pulchniutkie i pięknie rośnie. To dla mnie ogromny komfort, że nie muszę tego robić ręcznie. Miałam obawy czy tak gęste ciasto nie owinie się wokół haka, a później na wokół mechanizmu, który nim obraca, ale okazały się one zupełnie bezpodstawne, ponieważ jest on odpowiednio skonstruowany i posiada u góry "kapturek", który zabezpiecza przed taką sytuacją. Martwiłam się również czy Kiciuś wytrzyma dłuższe wyrabianie, bo moc podana przez producenta nie jest imponująca. Jednak ze spokojem daje radę bez większej zadyszki. Liczyłam na to,  że będę mogła go używać również do zagniatania ciasta na pierogi i makaron, ale w tym wypadku jednak się nie sprawdził. Tak gęste ciasta wymagają siły rąk i ciepła dłoni. KitchenAid zaczął na nich pojękiwać boleśnie, przy ich wyrabianiu, więc szybko przerwałam ten proces nie chcąc go uszkodzić. 

       

      edit: Po blisko trzech lata używania KitchenAid popsuł się, ponieważ ośmieliłam się spróbować zagnieść ciasto z kilograma mąki. Koszt naprawy wyniósł 350zł! Normalnie zagniatałam ciasto z połowy kilograma, a zwiększenie porcji spowodowało, że jęknął żałośnie i stanął. Powiedzcie mi co to jest za sprzęt, który nie jest w stanie zagnieść takiej ilości ciasta? Naprawdę jestem coraz bardziej rozczarowana tym robotem. 

       

      - kulista ubijaczka do piany

       

      To zdecydowanie moja ulubiona końcówka, która sprawdza się genialnie. Piana na bezy robi się sztywna w mgnieniu oka. Wręcz muszę pilnować, aby nie przebić białek, bo w mgnieniu oka ubija je na puch. Można regulować wysokość ustawienia trzepaczki, więc bezproblemowo ubijecie nawet jedno jajko. Oczywiście nadaje się również do ubijania śmietany. Nie mam jej nic do zarzucenia. 

       

      - mieszadło

       

      Ta końcówka jest zdecydowanie porażką. Co prawda stosuję ją do ucierania kremów, ale wkurza mnie to, że co chwilę muszę wyłączać mikser i zbierać krem ze ścianek łopatką, ponieważ mieszadło tam nie dociera. Nie po to mam mikser, abym musiała nad nim stać i zgarniać krem do misy. To on ma pomagać mnie, a nie ja jemu. Można co prawda dokupić mieszadło z silikonowym brzegiem, ale to wydatek blisko 200zł. Nie chodzi o to, że skąpię i wolę stać z tą łopatką nad misą jak jeleń, niż sypnąć monetą, ale po prostu uważam, że ona nie jest tyle warta. Podobnie jak np. miarki kuchenne czy akcesoria typu łopatki KitchenAid nie są warte 40zł, bo zbliżone w Ikei można kupić na 2,99zł.

       

      W komplecie była oczywiście stalowa misa (dzieża), która zasługuje na pochwalę. Jest bardzo solidnie wykonana, a dodatkowo jej wewnętrzna powierzchnia ma fajną strukturę, do której nic nie przywiera. Bez trudu daje się umyć. Bardzo przydałaby mi się szklana misa, dzięki której dokładnie widać czy w którymś miejscu na ściankach nie pozostały niewymieszane składniki. Jednak koszt takiej misy to...uwaga, proszę o werble...379zł! Że co? Cały mój robot kuchenny Boscha, który od lat niezłomnie sieka i blenduje kosztował połowę tej ceny. 

       

      Dodatkowo otrzymałam plastikową osłonkę na dzieżę, która ma zapobiegać rozsypywaniu mąki lub cukru podczas pracy robota. Niestety jest ona delikatnie mówiąc beznadziejna. Kompletnie odstaje od solidnego wizerunku KitchenAid. Chybocze się na brzegu misy. Wystarczy lekko ją potrącić, aby spadła. Praktycznie jej nie używam, bo moim zdaniem czasem bardziej przeszkadza, niż pomaga. 

       

      Podsumowując z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że jestem zadowolona z tego robota, jednak mój entuzjazm jest już trochę mniejszy niż przed rokiem. Pierwszy i podstawowy zarzut jaki mogę mu postawić, to stosunek rzeczywistej wartości do ceny w Polsce. Jego koszt nie wynika wcale z niesamowitych możliwości jaki daje, ale tylko i wyłącznie z tego, że nie jest on produkowany na polski rynek. Większą część ceny stanowi cło i koszty transportu do Polski. W Stanach  kosztuje on obecnie 315-350 dolarów, co w przeliczeniu na złotówki daje około tysiąca złoty, czyli prawie trzy razy taniej niż u nas. Biorąc pod uwagę, że Amerykanie zarabiają średnio blisko 4000 dolarów, to dla nich taki wydatek jakby u nas kosztował z dwie stówki, trzy stówki (!). Dacie wiarę? Relatywnie jest on w Polsce skandalicznie drogi. Tym bardziej, że u nas możecie kupić na przykład wspomnianego przeze mnie Boscha MUM za około 1200zł, a w komplecie otrzymujecie mnóstwo innych końcówek do szatkowania, ucierania, wyciskania owoców, mielenia. Gdybyście chcieli te wszystkie przystawki dokupić do KitchenAid jego koszt wzrósłby do grubych tysięcy złotych. Powiem szczerze - gdybym sama wybuliła blisko 3000zł na robota, który włączam 2-3 razy w miesiącu, to naprawdę stuknęłabym się mocno w czoło. Teraz już wiem, że moja ostateczna decyzja o zakupie innego robota była słuszna. Czasem dobrze podejść do sprawy na zimno. Oczywiście - jest on faktycznie śliczniutki i niepowtarzalny. Można się nim zauroczyć, tym bardziej, że wybór kolorów daje możliwość wybrania egzemplarza idealnie pod swój gust. Dzięki temu mamy wrażenie, że w jakiś sposób wyraża on naszą osobowość. Fakt, że to typowo marketingowa zagrywka, ale tego nie da nam żaden inny robot. Nie można mu również odmówić dobrej jakości - po roku używania wygląda i działa tak samo jak dniu gdy wyjęłam go z kartonu. Czy jednak ta niewątpliwe zalety warte są, aż takiej ceny? Ocenę pozostawiam Wam, ale jak się domyślacie moim zdaniem absolutnie nie. 

       

      edit: wpis jest sprzed kilku lat, więc dodaję komentarz. Na ten moment mój entuzjazm opadł całkowicie. Tak jak wspomniałam przy opisie kaka, słono zapłaciłam za naprawę. Ten robot ma chyba tylko wyglądać, bo do cięższej pracy się nie nadaje.

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (19) Pokaż komentarze do wpisu „Czy warto kupić KitchenAid? ”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      piątek, 15 sierpnia 2014 16:27
  • sobota, 09 marca 2013
    • Wybór robota kuchennego

      Rozglądam się coraz poważniej za robotem planetarnym i zauważyłam, że wbrew pozorom w necie niewiele jest rzetelnych recenzji i opinii na temat sprzętu kuchennego. Zazwyczaj można znaleźć artykuły sponsorowane, które siłą rzeczy nie mogą być do końca szczere. Nie mam żalu do ich autorów. Gdyby mnie ktoś podarował sprzęt z prośbą o opinie też ciężko byłoby mi bezlitośnie wytknąć jego wady.

      Pomyślałam, że wrzucę Wam moją niezależną recenzję robota kuchennego, którego mam obecnie. Korzystam z niego bardzo często od blisko roku, więc miałam okazje przetestować go  w wielu sytuacjach.

      Jest to model: BOSCH MCM 5510 (800W)


       


      fot. ze strony bosch-home.pl

      Robot ten ma na wyposażeniu:

      - dwie dwustronne tarcze do szatkowania i tarcia

      Pozwalają na pokrojenie składników w talarki oraz wiórki w trzech rozmiarach. Bardzo często z nich korzystam przy robieniu wszelkiego rodzaju zup, dań warzywnych takich jak leczo, placki ziemniaczane, surówki. Trę nim również ser żółty do pizzy i zapiekanek. Jestem zachwycona tym jak szybko można zamienić twarde składniki w zgrabne plasterki lub wiórki. Trwa to dosłownie kilka sekund. Do tego przy siekaniu cebuli nie ronię nawet jednej łzy, bo zostaje ona w pojemniku. I nie zniechęcają mnie argumenty, że trzeba go myć. Deskę do krojenia i nóż też musiałabym przecież umyć, a przy samym siekaniu oszczędzam sporo czasu i siły.

      - nóż tnący

      Używam go do robienia zup kremowych, past do chleba (z fasoli, cieciorki, soczewicy), robienia domowego pesto, mielenia sera na sernik. Dobrze radzi sobie z twardymi składnikami takimi jak orzechy czy czekolada (której nienawidzę trzeć ręcznie, bo łamie się przy tym i topi w rękach). O ile tarcze można zastąpić zwykłym nożem i tarką, ten nóż wielofunkcyjny jest niezastąpiony. Pozwala zmienić konsystencję składników na gładką masę. Przyda się pewnie również mamom do sporządzania różnych papek dla dzieciaków.

      - blender

      Nieodzowny w sezonie letnim. Przy jego użyciu robię nie tylko koktajle, ale również pyszną mrożoną kawę i drinki, bo bez trudu kruszy kostki lodu.

       - tarcza emulgująca

      Przyznam, że nigdy z niej nie korzystałam. Podobno nie da się przy jej pomocy ubić piany ze śmietany lub białek. Nie wiem do czego mogłaby ona w zasadzie służyć. Niestety musiałam znaleźć w szafce kuchennej miejsce dla zwykłego, ręcznego miksera, aby mieć czym ubijać śmietanę i białka.

      Jeżeli chodzi o działanie jest on niestety bardzo głośny. Gdy mielę orzechy na masło orzechowe co trwa dosyć długo boję się, że do drzwi zapukają sąsiedzi z zapytaniem czy mam remont, bo hałas jest niemiłosierny. Plusem za to jest jego stabilność podczas pracy. Posiada nóżki z mocnymi przyssawkami, które idealnie zabezpieczają robot przed "chodzeniem" po blacie. Ma dwa poziomy mocy. Wykonany jest prawie w całości z plastiku, co może sprawiać wrażenie małej solidności, choć w rzeczywistości tak nie jest.  Moja mama ma bardzo prawie taki sam model i służy jej od wielu lat. Wszystkie elementy montuje się jednym płynnym ruchem. Wygląd? Cóż. Nie jest to model dla gadżeciaży :) stylistyka jest prosta i niewyszukana. Mnie to osobiście nie przeszkadza, bo choć lubię ładne rzeczy od robota wymagam, aby był przede wszystkim praktyczny. To co dla mnie jest największym minusem tego robota to dosyć ograniczone możliwości. Niestety nie da się nim zagnieść ciasta, ani ubić piany tak jak wspomniałam. Do tego modelu nie można dokupić żadnych przystawek, które są przydatne miłośnikom gotowania np. maszynki do mielenia, maszynki do makaronu itp. Podobno do tego modelu dedykowana jest wyciskarka do cytrusów, ale nigdzie nie mogę jej znaleźć. Jeżeli już pisze o dodatkach - jeśli zapragniecie dokupić dodatkowe tarcze np. do frytek, parmezanu lub tarcia na miałko przygotujcie się, że są one bardzo drogie. Około 50 zł za sztukę. Moim zdaniem to dosyć wysoka cena jak za ten kawałek metalu.

       

      Moje subiektywne podsumowanie:


      Plusy:

      - bezawaryjność

      - dość duża moc

      - stabilność

      - sprawnie sieka, trze i rozdrabnia najróżniejsze składniki

       

      Minusy:

      - brak końcówek do ubijania piany i wyrabiania ciasta

      - głośny

      - wysoka cena dodatkowych tarcz i części zamiennych

      - mały wybór przystawek

       

      Biorąc pod uwagę stosunek jakości do ceny oceniam go bardzo dobrze.


      Poleciłabym go szczególnie osobom, które chcą sobie ułatwić codzienne, kuchenne czynności. Bardziej zaawansowani entuzjaści kuchennych eksperymentów mogą być nieco rozczarowani. Osobiście gdybym drugi raz wybierać robota również zdecydowałabym się na Boscha, lecz trochę droższy model z linii MUM z metalową misą i funkcją wyrabiania ciasta i ubijania piany, aby móc zastąpić kilka urządzeń jednym. Osobiście cenię firmę Bosch i uważam ją za najrozsądniejszy wybór jeżeli chodzi o kuchenne AGD. Produkują solidny sprzęt, który kosztuje zazwyczaj mniej niż produkty tej samej klasy innych firm. 

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Wybór robota kuchennego”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      sobota, 09 marca 2013 18:03
  • środa, 08 sierpnia 2012
    • Maszyna do robienia domowych lodów

      Bardzo często pytacie mnie na jakiej zasadzie działa i czy warto kupić maszynkę do robienia domowych lodów, której używam. Postaram się Wam opisać jej plusy i minusy. Czy warto nabyć oceńcie sami. Mnie bardzo się przydaje, co widać po ilości przepisów na lody na moim blogu. Nie będę tu reklamować, ani polecać konkretnego modelu, bo osobiście miałam okazje korzystać tylko z jednego. Postaram się jednak usystematyzować najważniejsze informacje w jednym miejscu, aby ułatwić Wam decyzje o zakupie i ewentualny wybór.

      Korzystam z dokładnie takiego modelu maszynki:

      eis maxx

      foto pobrane z  www.brigitte-hachenburg.de

       

      ZASADA DZIAŁANIA:

      Działa ona podobnie ja większość maszynek dostępnych na polskim rynku. Posiada wkład mrożący, który należy przed użyciem kilka godzin mrozić w zamrażarce, aby spełnił swoje zadanie. Dodatkowo w procesie zamrażania bierze udział mieszadło, które pracując uniemożliwia wytrącanie się kryształków lodu.

       

      eis maxx

      foto pobrane z www.brigitte-hachenburg.de

      Dzięki niemu lody zachowują przyjemną, kremową konsystencję - nie zmieniają się w twardą bryłę jak ma to miejsce przy tradycyjnym mrożeniu lodów w zamrażarce. Przy użyciu maszynki można mrozić najróżniejsze rodzaje lodów: sorbety owocowe, lody na bazie mleka zagęszczonego, jogurtu, mascarpone, ricotty i bitej śmietany. Jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia i kreatywność. Do maszynki dołączona jest książeczka z przepisami, ale również w internecie znajdziecie mnóstwo przepisów.

      NA CO ZWRACAĆ UWAGĘ PRZY ZAKUPIE:

      - pojemność - jeżeli mamy kilkuosobową rodzinę maszynka o pojemności 500ml okaże się prawdopodobnie zbyt mała. Jeśli natomiast mamy mała zamrażarkę wkład o pojemności np. 1litra, może się do niej nie zmieścić.

      - moc - jak w przypadku większości sprzętów kuchennych im większa moc tym lepiej. Jeżeli moc będzie zbyt niska mieszadło może nie dać rady, gdy lody zaczną robić się naprawdę gęste.

      - kompatybilność z robotem kuchennym - jeśli macie robota sprawdźcie czy producent nie ma w ofercie dostawki umożliwiającej przygotowywanie lodów domowych.

      JAK TO SIĘ ROBI KROK PO KROKU:

      1. Wkład należy mrozić w zamrażarce co najmniej kilka godzin, więc najlepiej pamiętać tym dzień wcześniej. Jeśli macie dużą zamrażarkę można trzymać go w niej cały czas, aby zawsze był gotowy do użycia. Mieszankę do przygotowania lodów, również należy schłodzić w lodówce najlepiej przez całą noc - wówczas szybciej się zmrozi i na pewno uzyska odpowiednią konsystencję.

      2. Mieszankę wlewamy do maszyny, która jest już włączona. Służy do tego specjalny otwór w pokrywie. Jeżeli zamierzamy dodać do lodów dodatki typu - kawałki czekolady, drobinki owoców, orzechy należy je dodać osobno pod koniec mrożenia.

      3. Maszynka mrozi lody około 20-45 minut. Po tym czasie lody zyskują dość gęstą konsystencję, lecz jeśli chcemy nabierać je gałkownicą należy je przełożyć do pojemnika i wrzucić do zamrażarki na co najmniej 2 godziny lub więcej.

      4. Lody przygotowane w maszynce można przechowywać w zamrażarce jednak trzeba się liczyć z tym, że po kilku godzinach zrobią się bardzo twarde, ponieważ nie zawierają spulchniaczy i innych dodatków tak jak lody kupne. Wówczas należy je przed podaniem wyjąć wcześniej z zamrażarki, aby zmiękły. Uwaga - lodów, które już raz lekko rozmroziliśmy nie należy wkładać ponownie do zamrażarki - mam nadzieję, że pamiętacie z PO, że grozi to zatruciem.

      ZALETY MASZYNKI:

      - Możemy przygotować lody w dowolnym smaku.

      - Mamy możliwość kontroli ile dodajemy cukru i innych składników, co jest istotne szczególnie dla alergików i osób stosujących określoną dietę.

      - Domowe lody są zdrowsze, bo nie zawierają przemysłowych dodatków i sztucznych barwników, które szczególnie szkodzą dzieciakom.

      - Satysfakcja i radocha ze zrobienia czegoś samodzielnie - bezcenna! :)

      WADY:

      - Koszt lodów domowych jest wyższy niż lodów produkowanych na skalę przemysłową.

      - Trzeba doliczyć również koszt zużycia prądu oraz czas poświęcony na ich wykonanie.

      - Maszynka zajmuje sporo miejsca w szafie, a wkład w zamrażarce.

      Jeżeli chodzi o model EIS MAXX do wad dorzuciłabym fakt, że dozownik który powinien tłoczyć lody praktycznie nie działa - przynajmniej w przypadku przepisów, które miałam okazję wypróbować. Nie udało mi się jak do tej pory uzyskać efektu widocznego na zdjęciach producenta zbliżonego do lodów włoskich. Lody zawsze wyjmuję górą, po zdjęciu pokrywy, a następnie dodatkowo mrożę, aby umożliwić nakładanie łyżką do lodów. Spokojnie możecie sobie opuścić ten bajer i wybrać model tańszy, bez dozownika.

      Jeżeli macie swoje doświadczenia i uwagi dotyczące różnych modeli zachęcam do podzielenia się w komentarzu.


      Dodatkowo wrzucam linki do sprawdzonych przepisów na lody z maszyny:

      lody truskawkowe z mascarpone

      lody "krówkowe" z mleka zagęszczonego

      sorbet morelowy

      lody amaretto

      mrożony jogurt z malinami

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Maszyna do robienia domowych lodów”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      środa, 08 sierpnia 2012 09:33

Kalendarz

Kwiecień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Wyszukiwarka

Tagi

Autorzy

Kanał informacyjny

Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Odszukaj.com - przepisy kulinarne Top blogi Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl
zBLOGowani.pl

Opcje Bloxa