śniadania

  • wtorek, 04 lipca 2017
    • Naleśniki z mąki kasztanowej z serem i truskawkami

      Nie da się ukryć, że jestem żywieniowym prostakiem. :)

      Zdecydowanie należę do zwolenników dobrego jedzenia z łatwo dostępnych, nieprzetworzonych składników. Ponad zakupy w modnych sklepach ze zdrową żywnioscią przedkładam sprawunki na ryneczku u lokalnych rolników, gdzie zaopatruje się w pachnące, sezonowe warzywa i owoce. Według mnie jogody goji, nasiona chia czy młody jęczmień należy traktować bardziej w kategoriach żywieniowych trendów, niż składników niebędnych do zachowania zdrowia i życia :) 

      Czasem jednak lubię przetestować bardziej wyszukane składniki. Ot tak, z czystej ciekawości. Na mąkę kasztanową miałam chrapkę od dawna. Jednak tym, co skutecznie zniechęcało mnie do jej przetestowania była cena. 20zł za ćwierć kilograma? Heloł! Jestem z Poznania! :) Ostatnio udało mi się nabyć na jakiejś promce, choć i tak nie wychodziło tanio. Stety, niestety jej smak okazał się niepowtarzalny. Lekko orzechwy, nie dający się porównać z żadną, inną mąką. Myślę, że pomimo wysokiej ceny raz po raz pozwolę sobie na ten luksus, bo jest rarytas.

       

       

      naleśniki bezglutenowe glutnfree paleo mąka kasztanowa

       

      składniki na cztery sztuki: 


      200ml dowolnego mleka

      szklanka mąki kasztanowej

      łyżka mąki ziemniaczanej

      pół płaskiej łyżeczki soli

      łyżeczka oleju kokosowego rafinowanego

       

      frużelina truskawkowa:

      pół kilograma truskawek

      mały kawałek drobno startego imbiru

      pół szklanki erytrolu (lub innego zamiennika cukru)

      sok z połowki cytryny

      łyżka mąki ziemniaczanej

       

      dodatkowo:

      serek homogenizowany

      opcjonalnie łyżka odżywki białkowej o smaku waniliowym lub bananowym

      można posypać płatkami migdałowymi lub/i polać syropem daktylowym

       

      wykonanie

       

      1. Maką kasztanową przesiać do miski. To ważne, ponieważ ona lubi się brylić. Jeśli nie macie sita lub nie chce się Wam tego robić wystarczy porządnie wymieszać ciasto mikserem, aby rozbić wszystkie grudki. Dodajemy mleko, sól oraz mąkę ziemniczaną i mieszamy do połączenia składników. Naleśniki smażymy z obydwu stron na rozgrzanej i posmarowanej cieniutką wartwą oleju pateni. 

      2. W międzyczasie kroimy truskawki i wrzucamy je do garnka wraz z erytrolem i imbirem. Smażymy około 10 minut. Z zależności od tego jak soczyste bedziecie mieć truskawy i jakiego słodzidła użyjecie masa może mieć różną konsystencję. Tradycyjny cukier lub miód karmelizuje i zazwyczaj na tym etapie można uznać , że danie jest gotowe. Jeśli jednak masa wychodzi wodnista i  spływa z łyżki jak sok, należy  dodać do gotujących się truskawek łyżkę mąki ziemniaczanej dobrze rozmieszanej w 1/3 szklanki wody. 

      3. Serek warto dla smaku wymieszać z odżywką białkową. 

      4. Gotowe naleśniki smarujemy serkiem i frużeliną truskawową. Można je dodatkowo posypać płatkami migdałowymi lub/i polać syropem daktylowym. 

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Naleśniki z mąki kasztanowej z serem i truskawkami ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      wtorek, 04 lipca 2017 14:12
  • czwartek, 27 kwietnia 2017
    • Wegański pasztet z soczewicy czerwonej

      Niektórzy twierdzą, że sfomułowania wegański pasztet lub wegańskie kotlety to oksymorony. Ale w sumie gdzie to jest zapisane, że pasztet, kotlet, burger czy gulasz to potrawy tylko i wyłącznie mięsne? W definicji tych potraw kluczowy jest sposób wykonania, a nie zaś składniki, które zmieniają się w zależności od upodobań.

      Ten konkretny pasztet jest jednym w moich ulubionych. Delikatny w smaku, lekko kremowy. Nadaje się na kanapki jak do jedzenia samodzielnie. Po prostu wypróbujcie :)

       

       

      pasztet bez mięsa

       

       

      składniki:


      1 łyżka oleju kokosowego

      1 cebula

      1 por

      1 spora marchewka

      1-2 ząbki czosnku

      kawałek imbiru (mniej więcej 2x2cm)

      ćwiartka selera korzeniowego

      2 szklanki soczewicy

      1 łyżeczka kurkumy

      pół łyżeczki pierzu cayenne (niekoniecznie)

      pół łyżeczki czarnego pieprzu

      3 łyżki soku z cytryny

      1 łyżka sosu sojowego 

       

      wykonanie:


      1. Cebulę i por pokroić w pióra, czosnek w plasterki, a marchew, imbir i seler zatrzeć na tarce. 

      2. W garnku lub na sporej patelni rozgrzać olej kokosowy i na średnim ogniu podsmażyć na nim warzywa dodając kolejno cebulę, czosnek, por i na końcu marchewkę i seler. Dusić pod przykryciem, aż zmiękną.

      3. Soczewicę ugotować pod przykryciem w trzech szklankach osolonej wody. Powinna zmięknąć i wchłonąć całą wodę. Zajmie to około 15 minut. Jeśli woda wyparuje wcześniej można dodać nieco wrzątku z czajnika. 

      4. Warzywa oraz soczewicę zmiksować na gładką masę. Dodać przyprawy łącznie z sosem sojowym oraz sokiem z cytryny i wymieszać.

      5. Keksówkę wyłożyć papierem do pieczenia i przełożyć do niej masę.

      6. Zapiekać godzinę w piekarniku rozgrzanym do 170 stopni.

      7. Pozostawić do całkowitego wystudzenia i przechowywać w lodówce.

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Wegański pasztet z soczewicy czerwonej”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      czwartek, 27 kwietnia 2017 10:59
  • wtorek, 31 maja 2016
    • Wegańskie gofry bezglutenowe z domową, ekspresową konfiturą z rabarbaru i truskawek

      Trudno nie zauważyć, że ostatnio wśród fit deserów królują u mnie gofry. Obiecuję dać Wam chwile wytchnienia od przepisów na nie, ale nie mogę obiecać, że na długo. Choć może następnym razem pojawią się w wersji wytrawnej? Kto wie co mnie napadnie. :)

      Gofry to świetna opcja letnich słodkości, bo ciasto można zmodyfikowac tak, aby stanowiły zdrowy posiłek. Poza tym można je fajnie skomponować z sezonowymi owocami bez potrzeby pieczenia całej blachy, tuczącego ciasta. Jeśli najdzie nas chęć na łakocie wystarczy upiec dosłownie dwa gofry i słodka uczta gotowa. To również bardzo fajna propozycja na pożywne, drugie śniadanie. 

      Dzisiejszy przepis jest wegański. Wykorzystałam do niego moją ulubiona mąkę z cieciorki. Jako dodatek zaproponowałam domową konfiturę z truskawek i rabarbaru. Jeśli przygotowanie konfitur kojarzyło ci się do tej pory z wielogodzinnym smażeniem, mieszaniem i dodawaniem do owoców kilogramów białego cukru możesz być ostro zdziwiony, bo przygotowanie tego smarowidła to dosławnie 15 minut łącznie z umyciem owoców. Z założenia nie będzie ona długo przechowywana, lecz jedzona na świeżo, więc długotrwałe procedury konserwujące nie są potrzebne. A konfitura smakuje bajecznie! Kwaskowa, aromatyczna i bogata. Nie da się jej porównać z żadnym dżemem niskosłodzonym. 

       

      bezglutenowe gofry, do czego wykorzystać mąką z cieciorki

       

       

       

      składniki na 4 gofry:


      ciasto:

      180ml mleka roślinnego

      pół szklanki mąki z cieciorki

      pół szklanki mąki jaglanej (może być również ryżowa)

      szczypta soli

      2 łyżki oleju kokosowego

      2 łyżeczki ksylitolu

      1 łyżeczka cynamonu

       

      konfitura:

      kubek truskawek pokrojonych w ćwiartki

      2 łodygi rabarbaru pokrojone w kostkę

      2-3 łyżki ksylitolu

      skórka otarta z jednej cytryny (tylko żółta część, bo biała jest gorzka)

       

      dodatkowo opcjonalnie:

      pokrojone owoce, ewentualnie płatki migdałów do posypania

       

      wykonanie:

       

      1. Można zacząć od konfitury, aby trochę przestygła. Wszystkie składniki wrzucamy do garnka, który stawiamy na średnim ogniu. Gotujemy około 10 minut, raz po raz mieszająć, aż rabarbar rozpadnie się, a z owoców odparuje część wody.

      2. Suche składniki ciasta mieszamy w misce. Dodajemy mleko i olej. Mieszamy, aż ciasto będzie jednolite.

      3. Rozgrzewamy gofrownicę. Wylewamy ciasto łyżką wazową na powierznię gofrownicy i pieczemy około 5-7 minut, aż gofry nabiorą złotego koloru.

      4. Gofry podajemy z konfiturą i owocami lub innymi, ulubionymi dodatkami.

       

      przepisy wegetariańskie

      truskawki rabarbar przepis 

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Wegańskie gofry bezglutenowe z domową, ekspresową konfiturą z rabarbaru i truskawek”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      wtorek, 31 maja 2016 10:30
  • niedziela, 01 maja 2016
    • Najlepsze gofry bezglutenowe z mąki jaglanej

      Dziś przedstawię Wam przepis na chrupiące, bezglutenowe gofry z pomarańczami i grapefruitami oraz wegańską bitą śmietaną z mleczka kokosowego. Do ciasta dodałam skórkę i sok z cytryny, co świetnie przełamało lekko gorzkawy smak mąki jaglanej. Z kolei kwaskowy smak cytrusów idealnie komponuje się z delikatną, kokosową pianką.

      Zgodnie stwierdziliśmy, że to jedna z najsmaczniejszych wersji gofrów jakie jedliśmy. Wliczając w to nawet te tradycyjne, z mąki pszennej.

      Jeśli chcecie pokryć gofry innymi owocami i dodatkami, możecie użyć innego mleka niż kokosowe, bo na 4 sztuki gofrów zużyjecie tylko pół szklanki. Nie wiem czy dla takiej ilości opłaca się Wam otwierać całą puszkę. Większość produktu w tym przepisie schodzi na kokosową, bitą "śmietanę".

       

      bezglutenowe gofry, mąka jaglana, zdrowe deser

       

       

      składniki na 4 sztuki:

      1 szklanka mąki jaglanej

      2 łyżki mąki ziemniaczanej

      szczypta soli

      łyżka ksylitolu lub innego cukru

      skórka starta z dużej, oparzonej cytryny

      2 jajka ( białka i żółtka osobno)

      1 łyżka soku z cytryny

      1 puszka mleka kokosowego (chłodzonego przez minimum kilka godzin w lodówce)

      1 łyżka cukru pudru (opcjonalnie)

      pomarańcze, grapefruity do podania

       

      wykonanie:

      1. Otwieramy puszkę schłodzonego mleczka kokosowego. Na wierzchu powinna zgromadzić się gęsta część, a pod spodem bardziej wodnista. Należy ostrożnie oddzielić jedną od drugiej. Polecałabym na przykład wyłożyć łyżką gęstą część na sito i przecedzić tę bardziej płynną. Uwaga! Rzadkiej części nie wylewamy, bo będzie potrzebna do ciasta, więc pod sito podłóż miskę lub garnek. Gęstą część umieszczamy w misce i wkładamy na razie do lodówki.

      2. Mąki, sól, cukier oraz skórkę z cytryny mieszamy w dość dużej misce. Następnie dodajemy rozkłócone żółtka, pół szklanki wody oddzielonej od gęstej masy mleczka kokosowego (jak trochę wpadnie gęstej części to nic nie szkodzi) oraz łyżkę soku z cytryny. Wszystko razem dokładnie mieszamy. Masa powinna być bardzo gęsta, ale nie sucha. Jeśli macie problem z wymieszaniem składników z powodu zbyt małej ilości płynu należy dodać łyżkę lub więcej mleka albo wody, ale stopniowo, bo masa łatwo się rozrzedza.

      3. Włączamy gofrownicę.

      4. Białka ubijamy na sztywną pianę,  a następnie dodajemy do ciasta i bardzo delikatnie mieszamy, tak aby skladniki połączyły się, a piana zachowała swoje właściwości.

      5. Powstałą masę od razu wylewamy na gofrownicę i pieczemy kilka minut, aż gofry nabiorą złotego koloru.

      6. W między czasie ubijamy kokosową piankę przy użyciu miksera. Można dodać łyżkę cukru pudru.

      7. Dekorujemy gofry cząstkami pomarańczy lub/i grapefruita oraz kokosową śmietaną. Niestety jej konsystencja pod wpływem ciepła zmienia się na płynną, więc polecam kłaść ją na owoce, a nie bezpośrednio na gorące gofry. 

       

      słodycze na diecie

      gofry bezglutenowe fit desery dietetyczne

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Najlepsze gofry bezglutenowe z mąki jaglanej”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      niedziela, 01 maja 2016 17:31
  • wtorek, 01 marca 2016
    • Omlety zapiekane z cukinią, fetą i kaparami (idealne śniadanie do pracy)

      Praktycznie od kilku lat moje śniadanie wyglądało bardzo podobnie. Codziennie jadłam płatki owsiane z owocami, które zmieniały się w zależności od sezonu. Czasem dodawałam do nich jogurt, czasem mleko roślinne, ale baza była cały czas ta sama. O dziwo nie znudziły mi się ani trochę. Odkryłam jednak, że wbrew pozorom nie jest to najlepsza opcja dla mojego zdrowia i przemiany materii. Dziwiło mnie dlaczego tuż po moim królewskim śniadaniu czuję się lekko senna, szybko ponownie zaczynam odczuwać głód, a waga stoi w miejscu pomimo deficytu kalorycznego i ćwiczeń. Zaczęłam więc poszukiwać przyczyn.

      Funkcjonuje obiegowa opinia, która mówi, że największą porcję węglowododanów powinno się jeść z samego rana, aby organizm zdążył je spalić w ciągu dnia. Być może dla części z Was będzie to szokiem, ale nie ma większej bzdury. Już tłumaczę Wam dlaczego. Rano, po przebudzeniu mamy najwyższe stężenie kortyzolu we krwi. Jedząc na śniadanie dużą porcję węglowodanów wywołujemy gwałtowny wzrost insuliny. W dużym uproszczeniu wysokie stężenie tych dwóch hormonów we krwi spowoduje mniejszenie spalania tłuszczu przez cały dzień i jego odkładanie w postaci tkanki tłuszczowej. Zatem Ci, którzy nie jadają obfitych śniadań wcale nie są w takim błędzie jak się powszechnie uważa. Według najlepszych dietetyków pierwsze śniadanie powinno składać się z białek i tłuszczów. 

      Szukając informacji o zdrowym odżywianiu natknęłam się na wiele sprzecznych teorii:

      Największą porcję węgli jedz rano vs. nie jedz węgli na śniadanie.

      Dieta wegańska jest najzdrowsza, mięso to zło vs. dieta paleo jest najzdrowsza, weganizm to zło.

      Jedz brokuły to super food vs. nie jedz brokułów, bo niszczą jelita.

      Nie jedz po 18 vs. możesz jeść nawet po 20 i to najleopiej węglowodany.

      Olej lniany to samo zdrowie vs. olej lniany zwiększa ryzyko zachorowania na choroby układu krążenia.

      Wszystkie te przeciwstawne opinie pochodzą z ust uznanych dietetyków i bądź tu człowieku mądry! 

      Jeśli natomiast chodzi o przełamanie mojego nawyku jedzenia platków z owocami na pierwsze śniadanie uważam, że była to dobra decyzja, bo odczuwam znaczącą różnicę. Czasem warto przełamać utarte stereotypy. Wcześniej przeważnie jadłam kolację przed godziną 18stą, więc do rana byłam bardzo głodna i rozdrażniona, co świadczyło o wysokim stężeniu kortyzolu zwanego hormonem stresu. Po zjedzeniu miski węglowodanów widać było u mnie jak na dłoni wyrzut insuliny przejawiający się błogim rozleniwieniem i szybkim odczuciem głodu. Białko syci mnie na dłużej i mam więcej energii w ciągu dnia, a i legginsy robią się jakby luźniejsze ;) A swoje ulubione płatki i tak zajadam, ale około 11stej, gdy poziom kortyzolu stabilizuje się. 

      Dziś podrzucam fajny i prosty przepis na śniadanie białkowo-tłuszczowe. Nie musicie wstawać wcześniej, aby smażyć sobie jajecznicę, bo omleciki można zrobić dzień wcześniej, spakować do pojemniczka i zabrać na wynos do pracy lub szkoły. Jeśli chodzi o dodatki możecie je dowolnie zmieniać, tak jak w jajecznicy. Fajnie smakują również ze szpinakiem, boczniakami, pieczarkami, pomidorami, papryką, oliwkami - cokolwiek sobie zamarzycie ;) To moja ulubiona wersja, dlatego Wam ją prezentuję. Zapiekanie w foremce na muffiny sprawia, że omlety są łatwe w porcjowaniu. Możecie użyć formy silikonowej tak jak ja, ale tradycyjna jak najbardziej również się sprawdzi. 

       

      składniki na 12 sztuk:

      6 dużych, ekologicznych jaj 

      1 średnia cukinia

      1 łyżka oleju kokosowego

      6 łyżeczek kaparów

      pół fety (favita żółta) opcjonalnie, bez niej też smakują wyśmienicie

      pół łyżeczki pieprzu czarnego

      pół łyżeczki kurkumy

      sól jedynie opcjonalnie, bo według mnie kapary i feta są wystarczająco słone

       

      wykonanie: 

      1. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni.

      2. Cukinię ścieramy na tarce o grubych oczkach. W garnku lub na patelni rozgrzewamy dość mocno olej i wrzucamy cukinię. Przesmażamy ją dosłownie 3 minutki, a następnie przekładamy po łyżce cukinii do każdego otworu foremki. Dodajemy po kilka kaparów i 3-4 kosteczki fety. 

      3. Do jajek dodajemy pieprz i kurkumę i miksujemy około minuty, aż lekko się spienią i podwoją objętość. Następnie wlewamy masę jajeczną do otworów foremki. 

      4. Pieczemy 15-20 minut, aż lekko się zrumienią na wierzchu. Mogą urosnąć jak suflety ponad poziom foremki, ale raczej opadną po wyjęciu z piekarnika. 

       

       

       

       

       

      omlety z piekarnika

       

       

      omlet zapiekany z foremkach na muffiny

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Omlety zapiekane z cukinią, fetą i kaparami (idealne śniadanie do pracy)”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      wtorek, 01 marca 2016 10:43

Kalendarz

Grudzień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

Wyszukiwarka

Tagi

Autorzy

Kanał informacyjny

Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Odszukaj.com - przepisy kulinarne Top blogi Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl
zBLOGowani.pl

Opcje Bloxa