Wpisy

  • niedziela, 13 kwietnia 2014
    • Koktajl z gruszki i melisy

      Nie odkryję Ameryki stwierdzeniem, że zasady rozsądnej diety zalecają jedzenie pięciu, niedużych posiłków dziennie. Okazuje się jednak, że w praktyce nie jest to wcale taka łatwa sprawa, jak mogłoby się wydawać. Czasem zwyczajnie brakuje dnia, aby to sensownie rozłożyć. Wszystko przez to, że jakby nie liczyć większość czasu spędzamy w pracy. Przed południem zjadam dwa śniadania, potem obiad i zanim wrócę do domu i ogarnę codzienne obowiązki jest już 18-sta, a przede mną teoretycznie jeszcze dwa posiłki. Pewnie sporo osób ma na tyle dobrą przemianę materii, że standardowa kolacja zjedzona nawet o 20-stej nie zaszkodzi im szczególnie, ale u mnie to nie przejdzie bez konsekwencji. Dlatego jestem na etapie blendowania wszystkiego co się da i tworzenia niskokalorycznych koktajli, które można pić dowoli o każdej porze dnia i nocy. Idealna lekka kolacja. Taki napój wypełnia żołądek, syci, a jednocześnie podkręca przemianę materii. Dzisiejszy koktajl w pierwotnej wersji miał być szpinakowy, ale na zakupach upolowałam tak piękny "krzaczek" melisy, że grzechem byłoby jej nie wykorzystać ;) Zapraszam na orzeźwiający i kipiący zdrowiem koktajl gruszkowy z melisa i imbirem.

       

      dietetyczna kolacja

       

       

      składniki na około 500ml koktajlu (dwie porcje):

      2 gruszki

      "doniczka" melisy (opcjonalnie opakowanie szpinaku baby)

      250 ml mleka owsianego

      sok z połowy cytryny

      mały kawałek imbiru (mniej więcej centymetr na centymetr)

      1 pełna łyżka ksylitolu lub miodu

       

      Opcjonalnie zamiast mleka owsianego, można użyć po prostu wody. Wówczas polecałabym dodać jednego banana lub 2 łyżki sparzonych otrębów, dzięki czemu koktajl będzie bardziej sycący i gęstszy. Nie polecałabym natomiast zastępowania mleka owsianego, przetworami mlecznymi ponieważ mogłyby zdominować smak innych składników. 

      wykonanie:

      Wszystkie składniki należy zmiksować w blenderze na gładki koktajl i pić na świeżo (pozostawiony w lodówce koktajl utleni się i lekko ściemnieje). 

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Koktajl z gruszki i melisy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      niedziela, 13 kwietnia 2014 18:58
  • poniedziałek, 07 kwietnia 2014
    • Kotlety z kaszy jaglanej i cukinii oraz sezamowa sałatka z buraków

      Muszę przyznać, że nie pokochałam kaszy jaglanej od pierwszego zjedzenia. Na początku podchodziłam do niej jak pies do jeża. Trochę dziwnie według mnie pachniała i trudno było mi ją przygotować w taki sposób, aby była smaczna. Szczerze powiedziawszy nie mogłam zrozumieć zachwytów nad jaglanką, z którymi się spotykałam na wielu blogach. Wręcz przeciwnie - bardziej skłaniałam się ku opinii, że kasza jaglana to nie pokarm dla ludzi, lecz pasza dla zwierząt. W moim domu rodzinnym praktycznie nie jadało się kaszy jaglanej. Być może dlatego ciężko było mi ją okiełznać. Jednak zachęcona jej wartościami odżywczymi postanowiłam ją oswoić, dopracowałam metodę przygotowania, aż w końcu zagościła w mojej kuchni na dobre. To chyba jedna z najbardziej uniwersalnych kasz. Można zjadać ją na słodko i wytrawnie. Pasuje zarówno do sałatek, jak i na ciepło. Zdaję sobie sprawę, że mój wstęp mógł Cię zniechęcić, ale napisałam o tym tylko dlatego, aby udowodnić, że warto przełamywać kulinarne uprzedzenia. Jeśli wciąż się wahasz dodam, że kasza jaglana nie tylko da się lubić, ale również zawiera  sporo białka i witaminy B, jest lekkostrawna, odżywcza i polecana dla osób dbających o linię. Podobno ma również właściwości detoksykujące organizm.

      Danie, które chcę Wam dziś pokazać zdecydowanie należy do potraw fit. Zadowoleni będą również weganie, ponieważ kotleciki nie wymagają użycia jajek. Wbrew pozorom nie jest wcale pracochłonne. Przygotowanie tego obiadu zajęło mi dokładnie godzinę wliczając czas gotowania i pieczenia. Serdecznie polecam!

       

      co jeść na obiad na diecie

       

       

      składniki dla 3-4 osób


      sałatka:

      2 średnie buraki

      1 marchewka

      1 jabłko

      pół łyżeczki soli

      niepełna łyżeczka pieprzu

      2-3 łyżki soku z cytryny

      łyżka oleju sezamowego

      2 łyżki uprażonych na suchej patelni ziaren sezamu

       

      wykonanie:

      1. Buraki, marchew oraz jabłko ścieramy na tarce o średnich oczkach (użyłam tarczy tnącej robota kuchennego).

      2. Dodajemy sok z cytryny, olej sezamowy, sól, pieprz i wszystko razem mieszamy.

      3. Całość posypujemy sezamem. Można go również wmieszać do sałatki, ale tylko jeśli nie zależy nam na ładnym wyglądzie, ponieważ buraki zafarbują sezam.

       

      kotlety:

      1 szklanka kaszy jaglanej

      2 szklanki cukinii startej na tarce o średnich oczkach

      3 łyżki posiekanej natki pietruszki

      3 ząbki czosnku przeciśniętego przez praskę

      5 łyżek otrębów owsianych

      1 łyżka sosu sojowego

      1 łyżka soku z cytryny

      szczypta soli

      płaska łyżeczka pieprzu

       

      1. Kasze jaglaną prażymy w rozgrzanym garnku, aż zacznie przyjemnie pachnieć, następnie płuczemy i gotujemy około 7 minut w dwóch osolonej szklankach wody. Następnie wyłączamy palnik i pozostawiamy ja pod przykryciem na około 20 minut, tak aby wchłonęła całą wodę.

      2. Wszystkie składniki mieszamy ze sobą. Najlepiej kiedy kasza jest jeszcze ciepła, co sprawi, że kotlety beda się lepiej "kleić"

      3. Blachę pokrywamy papierem do pieczenia. Piekarnik ustawiamy na 200 stopni.

      4. Z powstałej masy formujemy kotlety o grubości około 1-1,5cm.Umieszczamy je na blaszce i pieczemy około 20-30 minut. Powinny się lekko zrumienić.

       

      fotografia kulinarna

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Kotlety z kaszy jaglanej i cukinii oraz sezamowa sałatka z buraków”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 kwietnia 2014 19:37
  • czwartek, 20 marca 2014
    • Zupa z pieczonego kalafiora

      Zupa jest tak banalnie prosta w przygotowaniu, że praktycznie "robi się sama". Najpierw wszystkie składniki wrzucamy do piekarnika, a następnie miksujemy. Jej smak bardzo mnie zaskoczył. Jest intensywny i bardzo "pieczeniowy". Wypróbujcie i koniecznie napiszcie co o nim myślicie. 

       

      fotografia kulinarna wegańskie wegetariańskie przepisy

       

      składniki:

      1 nieduży kalafior

      3 ziemniaki

      2 cebule

      3 łyżki oliwy

      1 płaska łyżka tymianku

      sól, pieprz do smaku

      1/2 cytryny

      800-1000ml wywaru warzywnego* 

      *W celu przygotowania wywaru gotowałam 2 łyżki suszonej włoszczyzny, 2 łyzki oliwy, szczyptę soli, kilka ziarenek ziela angielskiego, dwa liście laurowe w litrze wody przez około 10 minut.

      Grzanki i posiekana natka do podania

       

      wykonanie:

       

      1. Ziemniaki obieramy i kroimy w dużą kostkę. Kafiora dzielimy na różyczki, a cebulę kroimy w ćwiartki.

      2. Wszystkie warzywa skrapiamy obficie oliwą, solimy, pieprzymy, dodajemy tymianku i mieszamy, tak aby oliwa pokryła je w miarę równomiernie. 

      3. Umieszczamy warzywa na blaszce lub w naczyniu żaroodpornym, które przykrywamy folią aluminiową i umieszczamy na 45-55 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni. Warzywa powinny zmięknąc i nieco się zrumienić. 

      4. Gdy warzywa troche przestygną zalewamy je wywarem i miksujemy na gładką zupę. Przed podaniem posypać grzankami i natką.

       

      fotografia kulinarna

      fotografia kulinarna

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Zupa z pieczonego kalafiora”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 marca 2014 18:02
  • wtorek, 11 marca 2014
    • Szarlotka z pianką budyniową

      Powiem szczerze, że nie jestem wielką fanką szarlotek i jabłeczników, ale ta klasyczna wersja wyszła na prawdę bardzo smaczna. Czy jakiekolwiek kruche ciasto z bezową pianką może być niedobre? :) Pyszny, prosty wypiek. Polecam zarówno do sobotniej kawki jak i na świąteczny stół.

       

      szarlotka z pianką

       

      składniki:

      ciasto:

      3 szklanki mąki pszennej

      1/2 szklanki drobnego cukru

      200g zimnego masła

      2 łyżki jogurtu greckiego

      skórka otarta z 1 cytryny

      1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

      szczypta soli

      2 pełne łyżeczki proszku do pieczenia

      5 żółtek

      pianka:

      5 białek

      1/2 szklanki drobnego cukru (lub pudru)

      1 budyń waniliowy

      nadzienie:

      12 jabłek

      sok wyciśnięty z 1,5 cytryny

      1/2 łyżeczki imbiru

      2 łyżki bułki tartej

      2/3 szklanki cukru (najlepiej brązowego)


       

      wykonanie:

      1. Masło siekamy w drobną kostkę.

      2. Wszystkie składniki ciasta zagniatamy w miarę możliwości sprawnie i szybko, aby nie ogrzać zbytnio masła. Zagniecione ciasto dzielimy na trzy części. Każdą z nich owijamy folią i wkładamy do zamrażarki na około 2 godziny.

      3. Jabłka obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Wrzucamy je do garnka i prażymy bez pokrywki kilka minut na  średnim ogniu, aż puszczą sok, który odlewamy. Następnie dodajemy cukier, imbir oraz bułkę tartą, która nie będzie wyczuwalna, ale wchłonie nadmiar soku, który mógłby rozmoczyć ciasto. Dodajemy sok z cytryny. Wszystko razem dusimy jeszcze minutkę i zdejmujemy z ognia. 

      4. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. 

      5. Formę średniej wielkości wykładamy papierem do pieczenia. 

      6. Wyjmujemy 2 części ciasta i ścieramy je na tarce równomiernie przykrywając dno blachy. Ciasto nieco przyciskamy i wkładamy do piekarnika na 15 minut.

      7. W połowie pieczenia zabieramy się do przygotowania pianki. W tym celu ubijamy białka. Gdy piana zacznie sztywnieć dodajemy po trochu cukru nie przestając miksować. Powinna zyskać gęstą konsystencję. Na koniec dodajemy powoli budyń i delikatnie mieszamy. 

      8. Wyjmujemy podpieczony spód z piekarnika. Przykrywamy jabłkowym farszem, który pokrywamy pianą. Na wierzch ścieramy ostatnią część ciasta. Wszystko razem wstawiamy do piekarnika na 30 minut. 

       

      fotografia kulinarna

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (8) Pokaż komentarze do wpisu „Szarlotka z pianką budyniową”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      wtorek, 11 marca 2014 04:36
  • poniedziałek, 10 marca 2014
    • Ragout z grzybami i cieciorką na toście

      Mogłoby się wydawać, że nie ma nic prostszego, niż dania z grzybów. Jest to jednak bardzo mylna opinia. Postaram się dziś podpowiedzieć Wam w jaki sposób je przygotować, aby wydobyć z nich pełnie smaku. Być może dla wielu z Was nie będzie to szczególnie odkrywcze, jednak mam nadzieję, że wskazówki przydadzą się osobom, które mają mniejsze doświadczenie w przygotowywaniu grzybów. Przejdźmy zatem do rzeczy. Po pierwsze ważny jest czas smażenia. Powinniśmy poddawać je obróbce cieplnej tylko tak długo jak to będzie konieczne, aby lekko zmiękły. Oczywiście nie należy podawać surowych grzybów, ale zdecydowanie powinny zachować jędrność. Zbyt długie smażenie spowoduje, że albo wysuszą się i będą przypominać gumowe podeszwy lub co chyba częściej spotykane skapcanieją i stworzą mdłą papkę. Po drugie ważne jest, aby obserwować grzyby podczas smażenia i kontrolować ich wilgotność. Polecam solić grzyby pod koniec smażenia. Sól powoduje że puszczają wodę i zbyt szybko zaczynają się dusić we własnym sosie, a jak wiadomo to smażenie wydobywa z grzybów maksimum smaku. Nie należy jednak przeginać w drugą stronę  - jeśli w trakcie podsmażania widzimy, że w garnku jest kompletnie sucho i za chwilę grzyby zaczną się przypalać nie wahajmy się dodać łyżkę lub dwie wody. Ona i tak szybciutko wyparuje, ale zapobiegnie ewentualnemu przypaleniu lub wysuszeniu grzybów. Jeśli pomimo, tego, że nie posoliliście grzybów na początku i kontrolowaliście temperaturę smażenia, grzyby szybko puściły sporo wody, to tez nie stresujcie się. Chodzi o to, aby minimalizować czynniki, które szkodzą smakowi dania. 


      Do zrobienia tej potrawy użyłam boczniaków oraz aromatycznej, brązowej odmiany pieczarek. Były to najciekawsze grzybki, jakie udało się kupić. Możecie zastąpić je innymi, dostępnymi grzybami. Mogą to być również zwykłe pieczarki wzbogacone świeżymi lub namoczonymi, suszonymi borowikami lub podgrzybkami. Świetnie nadałyby się również kurki. Wybierzcie takie grzyby, które będą w zasięgu waszych możliwości. Dobrze jednak (i tu pojadę odrobinę Gesslerową), aby nie były to grzyby mrożone. Niestety ta metoda konserwacji odbiera im sporo aromatu. Wracając do brązowych pieczarek - są szkoły, które zabraniają mycia pieczarek i zalecają aby je jedynie oczyścić mechanicznie i obrać ze skórki. Natomiast większość smaku brązowych pieczarek zawarta jest właśnie skórce, dlatego ich obieranie byłoby według mnie grzechem. 


      Przywykliśmy do tego, aby grzyby podsmażać na maśle, a potem zabielać śmietaną. Przygotowałam jednak bardziej odchudzoną wersję, która zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe. Nie powinny one zaszkodzić nawet osobom, które się odchudzają. Zwłaszcza jeśli zastąpią tost na przykład kaszą gryczaną, która idealnie komponuje się z grzybami. Nie oznacza to jednak, że danie jest mniej smaczne. Jestem bardzo zadowolona z jego smaku i efektu jaki udało się uzyskać przy użyciu bądź co bądź prostych składników. 


      Danie przyprawiłam tymiankiem. Wiem, wiem, że bardzo często go stosuje. Nic na to nie poradzę, że to moje ulubione zioło. ;) Jednak w przypadku tego dania wybór jak najbardziej uzasadniony, ponieważ wspaniale podkreśla smak grzybów. Możecie go ewentualnie zastąpić cząbrem lub rozmarynem. Na koniec przyprawiłam ragout sokiem z cytryny, co powoli staje się u mnie punktem obowiązkowym w wykańczaniu smaku. Dzięki temu danie nie jest mdłe. Nie chodzi o to, aby nadać mu kwasowości, ale jedynie podbić smaki innych składników. Napisałam, że cytryna to składnik opcjonalny, bo być może ktoś będzie wolał taki łagodny smak. Musicie po prostu skosztować waszej potrawki i sami zdecydować czy dodawać cytrynę czy nie. Osobiście polecam.  


      Koniecznie dajcie znać jakie są wasze sposoby na idealne danie z grzybów oraz jak Wam smakowało moje ragout.

       

      sos pieczarkowy, potrawka z grzybów, boczniaki, kuchnia wegetriańska, fotografia kulinarna

       

      składniki:

      250g boczniaków

      250g pieczarek

      250g ugotowanej ciecierzycy (może być z puszki)

      1 mała cebula1-2 ząbki czosnku

      1 łyżka tymianku

      sól do smaku

      kilka łyżek oleju rzepakowego lub oliwy

      400ml wystudzonego bulionu warzywnego*

      3 łyżki grzybowego sosu sojowego (można zastąpić zwykłym lub pominąć i bardziej doprawić solą i pierzem)

      1,5 łyżki mąki ryżowej (można zastąpić pszenną)

      opcjonalnie: sok wyciśnięty z połowy cytryny lub 1-2 łyżki łagodnego, jasnego octu.

      Kilka kromek ulubionego pieczywa

      natka pietruszki


      *Przygotowałam swój bulion gotując około 10 minut 600ml wody z czubatą łyżkę suszonej włoszczyzny, szczyptą soli, 2 listkami laurowymi, 4 kulkami ziela angielskiego, a następnie przelewając go przez sitko. To prosty sposób na szybki bulion, który przydaje się do wielu dań. Zazwyczaj dodaję jeszcze olej, ale tym razem powstrzymałam się, bo wszystkie składniki będą na nim podsmażane. 

       

      wykonanie: 

      1. Umyte pieczarki kroimy  w plasterki, boczniaki w paski. Cebule siekamy w kostkę, a czosnek w cieniutkie plasterki. 

      2. W garnku, rozgrzewamy 2 łyżki oleju, na który wrzucamy cebulę. Smażymy ją na średnim ogniu. Gdy się zeszkli dodajemy czosnek i wszystko razem przesmażamy jeszcze minutę. Następnie przekładamy cebulę do oddzielnej miski. 

      3. Wlewamy do garnka łyżkę oleju i ponownie go rozgrzewamy. Wrzucamy pieczarki. Przesmażamy je do momentu, aż zmiękną, ale powinny zachować jędrność. Potrwa to kilka minut. Następnie przekładamy pieczarki do miski z cebulą.

      4. Ponownie rozgrzewamy odrobinę oleju i tym razem wrzucamy boczniaki. Ich smażenie potrwa dłużej niż smażenie pieczarek, ale również starajmy się, aby ich nie wysmażyć do granic możliwości. Powinny być mięciutkie i pozbawione charakterystycznej dla nich gumiastości. Gotowe boczniaki jak zapewne się domyślacie przekładamy do miski z pieczarkami i cebulą. W tym momencie do miski dodajemy płaską łyżeczkę soli, pieprz oraz tymianek i wszystko razem mieszamy.

      5. Teraz gwóźdź programu - będziemy przygotowywać bazę ragout. W garnku rozgrzewamy 4 łyżki oleju. Następnie dodajemy mąkę i dokładnie mieszamy. Przesmażamy ją dosłownie minutkę, a następnie powoli, po trochu dodajemy bulion Cały czas bardzo intensywnie mieszając (najlepiej przy użyciu rózgi). Sos powinien zyskać gładką konsystencję. Gdy sos zacznie gęstnieć zdejmujemy garnek z palnika. Jeśli jednak pomimo, że sos już mocno bulgocze nadal jest rzadki, można dodać więcej mąki i sprawnie wymieszać.

      6. Do sosu dodajemy sos sojowy, wszystkie podsmażone składniki oraz ciecierzycę. Smakujemy ragout i razie potrzeby doprawiamy solą, pieprzem i sokiem z cytryny.

      7. Chleb smarujemy cienką warstwą oleju lub oliwy i podpiekamy kilka minut z obydwu stron, na patelni lub w piekarniku.

      8. Ragout podajemy z chrupiącym tostem posypane posiekaną natką pietruszki

       

       

      fotografia kulinarna

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Ragout z grzybami i cieciorką na toście”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      vegazone
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 10 marca 2014 16:21

Kalendarz

Kwiecień 2014

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30        

Wyszukiwarka

Autorzy

Kanał informacyjny

Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Odszukaj.com - przepisy kulinarne Top blogi Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl 

Opcje Bloxa